Maironis (1862 - 1932).
Prawdziwe nazwisko - Jonas Mačiulis. Prałat, z czasów zakazu druku (w jęz. litewskim) znany litewski poeta, nazwany piewcą odrodzenia narodowego. W 1891 r. wydał popularną historię Litwy p.t. "Opowieści o litewskiej przeszłości", w 1895 r. wyszedł zbiór liryk "Echa wiosny", w 1907 r. poemat "Młoda Litwa", w 1909 r. - "Magda z Rosieni", pomiędzy 1922 a 1930 r. historyczne dramaty "Śmierć Kiejstuta", "Witold u krzyżaków", "Król Witold Wielki".
Źródła:
1) MAIRONIS - "Lyrika" VAGA Vilnius 1988 r.
2) "Gustavo enciklopedija" LRT 2009 r.
3) "Lietuva 1009 - 2009" e-book 2009 r.
Gra - strzelanka ŽALGIRIO MŪŠIS - VYTAUTO NARSA (pol. BITWA POD GRUNWALDEM - ODWAGA WITOLDA).
Gra zaczyna się od książęcego listu w którym czytamy:
"1410 rok. Dojrzewa wielki spór pomiędzy Wielkim Księstwem Litewskim i krzyżakami. Chcąc odzyskać w przeszłości oddaną zakonowi Żmudź, ja książę Witold rozpoczynam zbierać wojsko. Ty rycerzu (Žygūnas Milgantas) jako jeden z najodważniejszych litewskich żołnierzy masz dostarczyć list mój do magnatów Żmudzi z rozkazem rozpoczęcia natarcia na krzyżaków."
Milgantas by dotrzymać rozkazu księcia Witolda nieustannie zderza się z wrogiem. Zaczyna się niezwykła podróż w czasie, sprzed 600 - laty. Milgantasa ciągle napadają tarczownicy (nie groźni rycerze z tarczą, stają się zagrożeniem gdy są blisko), łucznicy (groźni, bo ich celne strzały prowadzą do przegranej). Jednak kusza z bełtami i "sakalo akis" (pol. sokole oko) ratują Milgantasa z opresji. Jest to rycerz o dobrym sercu, ponieważ nie strzela do przechodzących mieszczan. Dodatkowe złoto w "litewskim stylu" może pozyskać za ustrzelenie garnków, jasnych kamieni, stągwi z wodą, gniazda os, beczek prochu czy upolowanie przelatującego jastrzębia. "Wspaniale" broni się także w walce z średniowieczną katapultą - łatwo ją unieszkodliwić strzelając bełtem w jej obsługę.
Wszystkie wyniki pod Twoim imieniem zapisywane są na rycerskiej liście wyników.
Podczas walki słyszymy, prócz odgłosów bitwy, proste dla ucha przygrywanie średniowiecznych grajków w wydaniu "litwopolo" :)
Gdy nie nadążasz powalić przeciwników (za każdego ustrzelonego powiększa się pula punktów czy raczej swego rodzaju skarb), otrzymujesz uderzenia sygnalizowane na czerwono (lit. kraujas - krew) a zielona kreska życia w lewym górnym rogu, zmniejsza się - w miarę przegrywania, aż do komunikatu: przegrana.
Akcja gry się zmienia się wartko (runda 3 min. - starannie odmierzone klepsydrą), a w międzyczasie przychodzą kolejne wieści dla Milgantasa od księcia Witolda. Są też akcenty polskie jak twierdza Toruń do obrony i polski król Władysław Jagiełło , wspominany przez bratanka w dostarczanych listach.
Najweselszy jest chyba smak zwycięstwa, a co za tym wśród Przyjaciół idzie, napis po każdej rundzie: PERGALĖ ! (ZWYCIĘSTWO !)
Grę wydało ® Uxus Games w 2006 roku, które to studio od czasu do czasu wydaje gry cosik na litewską nutę. Gra być może niezbyt ambitnie i nie wzorcowo wykonana, zadziwia jednak szczerym przekazem historycznym,takie krążenie wokół minionych zdarzeń, może zaskoczyć małolata a starszym graczom posłuży do chwili wytchnienia ... z kołczanem w ręku.
Sterowanie: kursor - namierzanie celów, lewy klawisz myszy - strzał, prawy klawisz myszy - uzupełnianie strzał, spacja lub dowolny klawisz - przejście do kolejnej planszy.
Latem tego roku gościłem u Przyjaciół na Żmudzi, w kłajpedzkim antykwariacie trafił mi się długo poszukiwany przeze mnie zbiorek wierszy z tłumaczeniami wierszy Norwida, o których to przekładach czytałem u VENCLOVY. Rzecz trochę de javu, ponieważ dostałem tę książkę właśnie w Kłajpedzie, rodzinnym mieście Tomasa VENCLOVY. Bardzo się ucieszyłem (brakuje mi jedynie autografu :) może zdarzy się okazja). Zbiorek pod tytułem "Pogawędka zimą, wiersze, przekłady" wydała w Wilnie "Vaga" w 1991 roku i zawiera on oprócz przekładów wierszy Oscara MIŁOSZA (w pewnym sensie duchowego przewodnika i krewnego Czesława), przełożone poezje wielu autorów (Baudelaire'a, Eliota, Rilke'go, Lorci, Kavafis'a, Achmatowej, Pasternaka, Brodskiego, kilku innych), wiersze VENCLOVY z czterech zbiorów oraz tak ciekawe dla nas przekłady polskie (NORWIDA, MIŁOSZA, HERBERTA, SZYMBORSKIEJ, GROCHOWIAKA, BARAŃCZAKA). Postaram się tutaj zamieścić polskie przekłady, na dziś wybrałem NORWIDA, którego osobiście bardzo lubię, bowiem nie jest łatwy i zmusza do myślenia. Podobnie trudna moim zdaniem jest ludowa symbolika litewska (może czasami nawet smutna - bajki dla dzieci często są "niezrozumiałe", choć piękne tam symbole to niełatwe do oczywistych skojarzeń, weźmy choćby na warsztat legendy o Juracie i Kastytisie czy Jodłę, królową węży z Salomeji NERIS, albo legendę o olbrzymiej Nerindze, która uratowała Kuronów...). Być może dlatego VENCLOVA zajął się HERBERTEM czy NORWIDEM.
SŁÓWKO
Litwo, dlaczegóż Ty, a nie Warszawa,
Pieśń mą, podartą, jak chorągiew starą,
Składasz? C z y ż w s z y s t k a w i e s z c z ó w T o b i e
[s ł a w a
— Nawet i taka, co sławy jest marą... —
Dana jest z góry?...
Klucze lir T o b i e ż z o s t a w i ł Ten, który
Odszedł — — a Ty mnie wołasz po imieniu
Z kąta... i cieniu...
Smutno!... widziałem — l e d w o n i e p o g a n i n
Z r a n ą p o d s e r c e m leżący przy drodze
Konał, a przyszedł doń Samarytanin
Rycerz — i brata poznał po ostrodze
Zwisłej w strzemieniu...
Powieść przez wieki stara, przez dnie nowa.
Więc cóż Ci powiem, nieznajoma Pani?
Powiem, że obcy — swoi, swoi — nieznani...
— Witaj — bądź zdrowa.
CYPRIAN NORWID
"W Weronie"
PRIE JULIJOS CAPULLETI KAPO VERONOJE
Virš Capulleti ir Montecchi rūmų
Perkūnija praskaidrino žydrumą.
Tylos akis aukštai nušvito:
Ji regi sodų gelmę ir pavėsį
Tarp; nemirtingų priešiškų griuvėsių
Ir meta žvaigždę iš zenito.
Byloja kiparisai, jog Juliettos
Ir jos meilužio ilgisi planetos
Ir sūrią ašarą nubraukia,
O žmonės taria, jog meluoja sakmės,
Jog tai visai ne ašaros, o akmens,
Ir jog jau niekas jų nelaukia.
"Bema pamięci rapsod żałobny"
BEMUI ATMINTI GEDULINGA RAPSODIJA
... Iusiurandum patri datum usque ad hanc diem ita servavi...
Annibal
I
Kam nutolsti, Šešėli, sunėręs rankas ant šarvo?
Fakelas gruzda prie kelių, kibirkštis blaško vėjas,
Kardas žaliuoja lauruos, vaškas ant plieno varva,
Sakalas plazda, o žirgas žengia tarsi šokėjas.
— Lengvos vėliavos plazda, vienos kitas pridengia,
Tarsi klajojančių armijų šėtros mirga padangėj.
Rauda, springsta trimitai, o karo ženklai iš aukščio
Lenkiasi tavo šlovei ir plaukia, sparnus nuleidę,
Tarsi perverti ietim juodi drakonai ir paukščiai,
Tarsi gausingi žygiai, kurių tavo ietys geidė...
II
Štai gedėtojos eina: vienos į dangų kelia
Pėdus, kuriuos įtūžus vėtra plėšia iš rankų,
Kitos, nuvargintos verksmo, į kiaukutus ašaras renka,
Trečios tarytum ieško prieš amžius išgrįsto kelio...
O ketvirtoji sustojus ąsotį bloškia po kojų,
Ir pritardamas raudai sudužęs molis vaitoja.
III
Daužo kariai kirvius, mėlynus tarsi dangūs,
Daužo tarnai skydus, rudus nelyginant ugnys,
Tarp žemumos ir skliauto ritasi dūmų bangos,
Ir didelė vėliava dunkso virš debesų bedugnės...
IV
Žengia tarpeklin, skęsta... ir vėl juos atranda mėnuo,
Vėl juoduoja padangė... vėl šalta ir išbalus
Žvaigždė negali nukristi ir plieskia į iečių sieną...
Tarsi vilnis nutyla ir vėl sugriaudžia choralas...
V
Tolin — tolin ― kur tyko juodos praviros žiotys,
Ligi bedugnio kapo, tikrosios mūsų gimtinės.
Tos ribos neįveikia mirtingas žygis ir žodis,
Ten paraginsim žirgą ― ietim, tarsi pentinais...
VI
Ir eisena plauks į miestus, kuriuos letargas užbūrė,
Romualdas MARCINKUS - urodził się w 1907 roku w Jurborku (lit. Jurbarkas). Ucząc się w Szkole Wojennej w Kownie, ukończył oficerski kurs Witolda Wielkiego dla oddziałów awiacji, stając się lotnikiem litewskich sił lotniczych - zwiadowcą lotniczym, a później uzyskał zdolności instruktora spadochronowego, zasłynął jako mistrz pokazów skoków.
W 1934 roku R. MARCINKUS był zaproszony do historycznej trójki eskadry samolotów ANBO-IV, dowodzonej przez płk. Antanasa GUSTAITISA (także konstruktora litewskich samolotów), latającej wokół Europy, przydzielony do oddziału ku pamięci przelotu nad Atlantykiem DARIUSA i GIRENASA. R. MARCINKUS również był znany jako wspaniały piłkarz, lider drużyny narodowej oraz jej kapitan. Dziś historycy sportu oceniają Romualdasa MARCINKUSA jako jednego z najlepszych piłkarzy przedwojennej Litwy. W 1939 roku R. MARCINKUS został odznaczony i wyróżniony honorowym znakiem litewskiej, wojskowej awiacji tzw. "Stalowymi skrzydłami". W tym samym czasie podpisał on dokument lojalności i wyjechał z Litwy.
W 1940 roku R. MARCINKUS został przyjęty do wojskowej awiacji we Francji, jako ochotnik w oddziałach dla cudzoziemców. Po francuskiej kapitulacji, R. MARCINKUS stał się lotnikiem brytyjskich królewskich sił lotniczych (RAF), pilotem 1 eskadry myśliwców „Hurricane“ (Huragan). 12 lutego 1942 roku R. MARCINKUS pilotując „Hurricane'a" był zestrzelony i dostał się do niewoli niemieckiej. Został uwięziony w obozie Stalag Luft III (koło Żagania) , przeznaczonym dla brytyjskich i amerykańskich lotników wojskowych, R. MARCINKUS w obozie uczestniczył w działalności podziemnej organizacji o kryptonimie "X", która 25 maja 1944 roku nocą zorganizowała masową ucieczkę jeńców wojennych, później ukazywaną jako sensacja II wojny światowej.
Tylko trzem jeńcom udało się szczęśliwie uciec, inni zostali złapani, a 50 -ciu mężczyzn, pomiędzy nimi i R. MARCINKUSA - rozstrzelano. Te zdarzenia zostały na świecie nazwane "Wielką ucieczką", i także na podstawie książki ("The Great Escape" Paula Brickhilla) powstał w 1963 r. film. W 1948 roku miejsce pogrzebania zwłok Romualdasa MARCINKUSA zostało rozpoznane i urnę z Jego prochami przeniesiono do POZNANIA na cmentarz wojenny wspólnoty brytyjskiej (British Commonwealth War Cemetery na którym są pochowani także Polacy, lotnicy - jeńcy uciekinierzy "Wielkiej ucieczki" - mjr Antoni KIEWNARSKI, por.nawigator Włodzimierz KOLANOWSKI, podpor. Stanisław KRÓL, por. Jerzy MONDSCHEIN, por. Kazimierz PAWLUK i por. Paweł TOBOLSKI).
(wg książki Gražiny Sviderskytė's "Kapitan Huraganu")
Bohater rozprawki
Samolot ANBO nad Kownem
Okładka książki Gražiny Sviderskytė's "Kapitan Huraganu"
* rozprawka jest (poza dopiskami) dokładnym tłumaczeniem urywka biografii ze strony http://www.xxiamzius.lt/numeriai/2009/11/25/atmi_03.html
* szczegółowa biografia na http://www.plienosparnai.lt/page.php?16
* relacja z uroczystości honorowej z 12 listopada 2009 w POZNANIU http://www.kam.lt/en/news_1098/news_archives/news_archive_2009/news_archive_2009_-_11/remembrance_of_r._marcinkus_interwar_period_pilot_of_lithuania_honoured_in_poznan.html?pbck=10
"Nie uwierzysz, ile on pracuje. Przez dwa tygodnie pobytu, prawie pod jednym namiotem, nie widziałem go nigdy śpiącym ani drzymiącym. Po musztrach i polowaniu, i wieczerzy z kolegami pisze i dyktuje do świtu, i ciągle głos jego po obozie słychać" (Sadyk Pasza do Zwierkowskiego).
Bibliografia:
*strony www bułgarskie
*"W dwusetną rocznicę urodzin Adama MICKIEWICZA" PTPN Poznań 2001
*pocztówka ze Śmiełowa: Juliusz KOSSAK akwarela "Mickiewicz na polowaniu w Burgas" 1890r.
ŻYWILA
POWIASTKA Z DZIEIÓW LITEWSKICH
(Wyiątek ze starożytnych rękopismow polskich, udzielonych redakcyy przez P. S. F. Ż.)
Grekowie i rzymskiey historyey pisarze dosyć nam ku zbudowaniu podali, o cnotliwych a prawie męzkiego serca białychgłowach: więc i Litwie naszéy na podobnych niezeszło przykładach; gdyby iedno kto w dzieiach ony wypatrzyć, a złotem piórem okryślić chciał: ale wżdy widząc iż nikt o tem iako żywo niemyśli, wziąłem przed się ile ze mnie będzie, krótką historyykę z staroświeckich xiąg wyiętą, poprostu wam przełożyć.
Około lata Pańskiego 1400, panowało w Nowogródku, Słonimie i Lidzie, możne
i potężne Xiąże na imie Koryat; u tego za się była córka iedynaczka, arcy nadobna niewiasta; zwano ią Żywila toiest Diana: gdyż i gładkością prawie cudną boginiéy téy równała się, i myślano pospolicie, iż ku małżeńskim ślubom, znaczne wstręty miała; bo gdy Xiążęta a pany możne zdalekich stron przysyłali posły, upraszaiąc ią sobie ku małżeństwu; wszytkim stale wzbraniała się: ztąd wieść szła, iż w panięskim stanie do końca żywota bydź chce. Ano wcale inakszy były tych uporów przyczyny. Xiężniczka Żywila od czasu nieiakiego rozmiłowała się skrycie Litwina Poraia, męża z rycerskiem sercem, który przez swe wyśmienite przewagi woienne, mocno był Xięciu Koryatowi spodobany; i w niebycie iego rząd nad wszém państwem sprawował, skąd nie trudno mu było z lubownicą swoią taiemne schadzki miewać, gdzieby miłości swoie wynurzali i wzaiemnie się pocieszali.
Stało się, iż krótko potém wrócił z woyny Xiąże Koryat, i zasmucił się niepomału, wielką w kochanéy córze swoiéy upatruiąc przemianę. Ony łzy, ony wzdychania, ony bladości, ony lękania się i drżenia ustawiczne przed oycem dały mu wszytko, iako było, wyrozumieć. «Córko odrodna, zawołał, na to przywiodła cię rozpusta a wszeteczność, iż zhańbiłaś na wieki dom oycowski, idź precz z przed oblicza mego, i ty, i kto cię na tę niecnotę zaprawił śmiercią okrutną pomrzecie». Jakoż wytrąbiono z urzędu po mieście, iż ktoby wymienił gamrata Xiężniczki Żywili, abo o nim lice iakowe powziął bogato udarowan odeydzie. Alić trąbienie na wiatr poszło, gdyż nikt nie był, coby o skrytych miłościach onych cóś wiedział, albo wiedząc Koryatowi doniosł. Xiężniczka Żywila, była w szczególnym zamiłowaniu u sług i poddanych swoich, a na rycerza Poraia, który pokątnie nieszczęścia swego płakał, a na dworze w wesołą twarz ubrać się umiał; żadne iako żywo nie przyszło podeyrzenie.
Widząc tedy Koryat, iż wszytki iego posłuchy i śledzenia, nieskutkuią; a w iedno nic się obracaią; mocno na córkę swoię nastawa! wielkie grozy czyniąc, ale ona statecznie w cierpliwości stała. «Oycze móy, pry, znam iżem winna znacznéy winy, karay mię otoć iestem, znam iżem nie godna znaleść u ciebie miłosierdzie; przed się drugiéy duszy niewinney gubić z sobą nie mogę: abych ciężey ieszcze Bogów nie obraziła». Xiąże zatem spuścił nieco z onych pierwszych srogośd, iął się pochlebstwa, i dość w mowie iedwabnéy przykrywaiąc; obiecował iéy dobrym słowem, iż grzech przepuści; abych iedno wszetecznika, coby zacz był ? mógł wiedzieć. Żywila milczała, łzami i slochaniem odpowiedaiąc. Xiąże tedy zagniewawszy się gniewem wielkim
kazał iedyną córę swoię, w łańcuchy wsadzić i do lochu pod straż wrzucić, skąd miała bydź nie długo wywiedziona ku traceniu.
na rys. MARZANNA
I maż kto style? aby podołał opisać lamęty i ciężkie smętki a płacze, które stąd po wszem mieście powstały; bo Xiężniczkę Żywilę naród w przedniey miał, iakoby bóztwo iakie, uczciwości; i iakoby matkę kochaną miłował; iż rada ubogie ludzie wspierała, a srogi przeciwko poddanym umysł xiążęcy łagodziła.
Szedł tedy lud w gromadach wielkich na dworzec pański gorzko płacząc a żebrząc miłości, ze strony ubogiéy Xiężni- czki, przed się nic uprosić nie możno.
Onego czasu także na pograniczu trwały woyny między ruskiemi Kniaziami a Litwą. Iwan uzbierawszy siła woysk wszelakich, miasta ubiegał, ogniem i mieczem następował; tak iż nim się o tém wieść rozbiegła mnogość ludu a krwie uczciwéy napsował, za się szybko nadciągnąwszy niedaleko miasta obozy rozłożył.
Działo się to dniem przed świętami Peruna, nazaiutrz miano tracić Xiężniczkę Żywilę.
Poray od Koryata z garstką przebranego rycerstwa słany był, ażeby wstręty iakowe nieprzyiacielowi czynić; zaczémby obrony przyzwoite u murów nastawiono. Ten chociaż z daleko ogromnieyszym, a srogim sobie napastnikiem sprawę miał, przed się serca nietracąc, na ludzie iego bez sprawy ladaiako ciągnące, z taką mocą a gwałtem wielkim padł, iż ie na głowę poraziwszy do kosza wegnał, i przyszłaby dnia onego zguba ostateczna na Rusiny gdyby noc potrzebie końca niedała.
Poray nic nie mieszkaiąc nieprzyiacioły woyski swemi obsaczył, sam do miasta z radośną nowiną bieżał. Odprawowano w mieście wesele wielkie. Koryat naprzeciw Poraia, z niemałym pocztem wyiachał cześć mu wszelaką wyrządzaiąc i obrońcą swoim zowąc, więc i do zamku społem na ucztę z sobą zaprosił, a gdy się sami iedni znalezli, Poray iako stał upadł do nóg Xiążęcia szerokiemi słowy wierność a stateczność swoię wywodząc: «Atoć Xiąże i panie móy poraziłem nieprzyiacioły twoie porażką znaczną, i dadząli Bogowie do małego szczętu wygubić ich, w tem za się to za nagrodę sowitą mieć chcę, abyś córki twéy iedynéy nie tracił, a mnie ią z łaski swey w małżeństwo oddał; za którą łaskę twoię, krwią i maiętnością, ile ze mnie iest, odsługować nie chibię». Xiąże w miast dobroci niechęć pokazował, i takiemi słowy rzekł: «Poraiu napełniłeś mię weselem i smętkiem, raduięsię słysząc o tak zacnych posługach twoich, a za się przecz wymagasz co iest nad moc moię? Owe święte a wielkie przodki nasze Xiążęta Litewskie wiesz iako córek swoich poddanym zamąż niedawali, a zle z tym iest, kto krwie swéy niedbały na lekkość ią puszcza, więc i z tym; kto się powodzeniem w pychę wbiia a zbytnie wyżey niż nań przystało sięga. Lepak i to imo się puszczaiąc, córka moia wyrodna domu Xiążęcego godność iście splamiła.... Wierzyć nie chcę abyś iey do takowéy sromoty przywódcą był. Wżdy skądby się tak nagła ku téy wszetecznice miłość twoia wzięła? Nierozumiem. Zaś i z tych gołych podeyrzeń oczyścić się musisz, na ten czas obaczę co z tym mam czynić».
na rys. DZIEDZILIA
Po rozhoworze takowym, rozeszli się obadwa na pozor łaskawie, obadwa gniewy wewnątrz złamali i pokryli. Poray niewdzięcznością pańską do żywego poruszony, a prawie gromem rażony, przeczuł iż zło nad nim wisi; zemstę przeto głęboko w sercu zasadzoną warzył. Xiąże tyż rozumiał o Poraiu iż krom wątpliwości, przez ów z Xiężniczką nierząd i przez rycerskie szczęście, stolicę pana swego chce posiąść. Dla tego przemyślał iakoby mu żywot wzięty bydź mógł, teraz uczynić tego nie smieiąc, snać by się rozruch niestał po między ludem, który Poraia po mieście obrońcą wykrzykiwał; zaczém ku wytłuczeniu do reszty nieprzyiaciół, prawica Poraia ieszcze potrzebną była.
Działo się to w noc przed świątkami Peruna, nazaiutrz miała bydź tracona Xiężniczka Żywila. Iwan tymczasem porażony i ścisniony srodze, wyglądał rychło mu czas ostateczny zabłyśnie, i wszełkiey nadzieie próżen; biedził się niewiedząc iaką lepszą radę wziąść przed się. Gdy oto drabanti obozowi wbieżeli mówiąc, iż mąż nieiaki, w czar- ney zbroiey do obozu iachał a słuchania xiążęcego prosi, kazano go wpuścić. Szedł więc i rzekł: «Kniaziu Iwanie, Poray iestem, którym ludzie twe dwakroć pobił i ciebie obsaczonego zewsząd trzymam, a otoć przychodzę oddać w ręce twe, miasto z Xiążęciem iego, i ze wszytkiémi dostatki i woyskiem iego. Masz mnie iedno przy siądź przysięgą wielką, iż ludzi mieczem i ogniem psować nie będziesz; a iż Xiężniczka pewna, w mieście więziona, żoną mi dana bydź musi ze wszelakim bezpieczeństwem>>.
Już się zabierało na brzask, przededniem świąt Peruna, a dnia onego miała bydź tracona Xiężniczka Żywiła.
Nagle hałas i zgiełk nad spodziw wielki rozszedł się po wszem mieście, co żwawsi obywatele, zastawiaiąc się oney gwałtowney napaści, gardła dali. Innych trwogą potłumiono, tak iż poddanność nieprzyiaciołom uczynić musieli.
Poray wybiia więzienie i znayduie (zgroza mówić) ulubioną swoię, bladą, półżywą, na lichym posłaniu ladaiako porzuconą w ciemnice. Obaczywszy Poraia zemglała.
Niesiono ią zatem na ulicę, aby iakokolwiek oczucić, a ducha iey przywołać. Ratowano, a ona się nieczuła; zbiegł się lud to widząc, i stało się wołanie i krzyk wielki, a no przed się nieczuła. Nareszcie wdzięczne oce otwieraiąc cudowała się mocno, widząc w około ciżbę ludu i zbroyne męże nieprzyjacielskie. Na on czas Poray przystąpiwszy rzekł: «Złoż twoie boiaźni naymilsza, to są boiownicy Iwana, zemściciela krzywd naszych; którego opieka z nas nie zeydzie>>. Żywila to usłyszawszy, dobrze znowu niezemglała, potém za się nagle miecz od boku Poraia wychwyciwszy; tak silnie sztychem w piersi mu uderzyła, iż na skroś przepadł. «Zdrayco, wołaiąc, takli u ciebie małą była oyczyzna, iż ią dla trochę tey gładkości zaprzedałeś człowieku beze czci, takli odpłaciłeś za moie stateczne miłości! A za wy obywatelowie, przecz stoicie iakby nie do was mówiono, przecz nie obrocicie na tych oto zboyców gniewu i zemsty waszey?» To mówiąc z mieczem na nieprzyiacioły blisko stoiące godziła, czem lud wszystek, iakoby kto ogniem po nich rzucił, poruszony; dopadłszy co kto mógł z broniami i mieczami, na Rusiny, nic takowego niespodziewaiące się, bieżał. Wytępiono ich moc wielką, po domiech i ulicach, resztę żywcem brano a więziono. Żywila przybiegłszy kędy Koryat, z tarasu świeżo wypuszczony stał «Oycze móy» zawołała, i padła bez dusze... Pochowano ią pod Mendogową górą, kędy kopiec usypano i drzewa na pamiątkę sadzono. Staruszkowie dziękuiąc Panu Bogu wszechmogącemu, iż ich na hańbę a urągowisko nieprzyiaciela niepodał; powtarzaią dziatkom swym imie Żywili.
na rys. GRAŻYNA z pomnika przed budynkiem Sejmu w Wilnie
Bibliografia:
* z cyklu: "Bożki słowiańskie" rysunki Zofji STRYJEŃSKIEJ (1934r.)
* zdjęcie własne
* opowiadanie ze zbioru CZYTELNIKA dzieł wszystkich Adama MICKIEWICZA