Książka krótka lecz treściwa i choć tekst zawiera sporo przeinaczeń językowych - trudno było XIX wiecznemu Francuzowi (autor noweli Prosper MERIMEE) uchwycić lingwistyczną rzeczywistość tamtejszej Żmudzi - da się czytać z zaciekawieniem.
In plus autorowi poczytałbym mnogość wątków kulturowych litewskich , bezpośrednie nawiązanie do MICKIEWICZA (dla Budrysa najlepsza żona Laszka...). Utwór zaczyna się jakby mottem, z pieśni ludowej litewskiej. Mottem które spaja całość utworu bo wymienione jest również w zakończeniu. I choć słowa te powinny prawidłowo brzmieć:
meška su lokiu abu labu tokiu
melodię tę słychać w przestrzeni całej noweli, gdy autor wymienia perkuna, gdy mowa o puszczy litewskiej, gdy pojawia się wajdelotka (aż kusiło by użyć słowa ragana), gdy panny tańczą ludowego litewskiego...
Nowela nie straszy tak mocno jak to ujęte zostało w ekranizacji (film Janusza MAJEWSKIEGO, właściwie "romans grozy" z 1970 roku), być może demoniczny nastrój nadawała ekranowi plastyczna muzyka Wojciecha Kilara...
W książce zawarto też odrębność kulturową Litwinów, ekscytacje odmiennością, podkreśla to poszukiwanie źródeł dla języka żmudzkiego czy inne oblicze polowania na Zachodzie (skala) i w Ostoji litewskiej. Można pokusić się o próbę narysowania przez Francuza Litwy jako tej niedostępnej dzikiej krainy z jednak wyśmienitym polem do badań: religijnych, społecznych (kultura), folklorystcznych (taniec), filologicznych (żmudzki), przyrodniczych...
Moim zdaniem jest to jednak tylko próba, udana lecz próba - można sobie jednak wyobrazić jakim szokiem dla Francuzów musiały być wykłady słowiańskie MICKIEWICZA w Paryżu, dla nas korzennie zrozumiałe, jednak dla kultury tak "rozwiniętej" jak Szwajcaria czy Francja, stanowiły na pewno ten nic to, że namacalny (bo w zasięgu) powiew "egzotyki". Dodam, że autor nie rozróżnia inności Litwinów od krain słowiańskich i traktuje ich - wszędzie gdzie pada słowo Litwa - jako nieokrzesanych Słowian...
Nowelę czyta się jednym tchem, zatem polecam, bo może ona stanowić zachętę do głębszego poznania kultury Bałtów. Zachętę proszę rozumieć jak naparstek, taki zaczarowany, nie wątpię, że książka ta jest zaczarowana.
P.S. A tak piosenka z motta brzmi w oryginale: Žalvarinis
Źródło:
* Prosper MERIMEE "Lokis - rękopis profesora Wittembacha" PIW Warszawa 1969 w tłumaczeniu mistrza słowa Leopolda STAFFA
* grafika w wykonaniu Marii SCHIER
* film Janusza MAJEWSKIEGO pod adresem www
Popularne posty
-
CO MÓWIĄ ŹRÓDŁA: * Adolfas ŠAPOKA "Lietuvos istorija" (wyd. Kowno 1936 r.) Związek GEDYMINA z Polską. Zakon w rzeczywisto...
-
JEGLE (bajka litewska). Pewnego razu trzy siostry kąpały się w jeziorze. Popływały sobie, popluskały się w wodzie i wyszły na brzeg. ...
-
Adomas MICKEVIČIUS - Adam MICKIEWICZ Okres życia: 1798 grudnia 24 do 1855 listopada 26 Miejsce urodzenia: Nowogródek lub Zaosie (Białoruś)...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lokis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lokis. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 3 listopada 2015
środa, 10 września 2014
Maski na Zapusty.
Wakacje za nami. Każdy z nas ma głęboko w sercu kilka radosnych chwil, ukryte - te chwile czasami "ładują nam baterie" na cały rok. Dla mnie takim przeżyciem, tegorocznym było odkrycie Żmudzi, nam Polakom szerzej znanej z ławek szkolnych, kiedy to nasłuchaliśmy się jak to dzielnie Żmudzini walczyli z Krzyżakami. Sprawdziłem - nie jest to pokutujący mit, rzeczywiście okolica - lasy, jeziora, wysokie piliakalnisy, czyli jak kto woli wzgórza z grodziskami, nadaje się doskonale do obrony. Z tego też powodu ludzie - bo o nich mowa - Żmudzini nie przepuszczali krzyżaków przez dogodnie położoną dolinę Niemna.
Na dziś jest to teren doskonały do zwiedzania. Swoją drogą, samo słowo Żmudź wywołuje u mnie gęsią skórkę zaciekawienia...a jeszcze gdy poprzeć to żmudzką zupą za 3 lity czy folkowymi ansamblami w Kłajpedzie (nie chciałem uwierzyć, że Żmudź opiera się o morze, lecz administracyjnie jakoś tak , to właśnie wygląda), czas wolny staje się tym niestraconym.
Przywiozłem kilka książek, choć cała ta afera kojarzy mi się z "Lokisem" Prospera Merimee. Dlaczego ? Bowiem pierwszy raz widziałem na własne oczy :
MASKI NA ZAPUSTY.
W pogańskich czasach wiosną doroczne święto oznaczające wypędzenie zimy, odprawiali ludzie wkładając straszne i śmieszne maski. Często to było po prostu straszenie okropnymi istotami żyjącymi, kostuchami, diabelskimi twarzami, które miały wygonić demony zimy, przebudzić zamarzniętą, twardą ziemię i sprawić jej żyzność oraz płodność. Maski na Zapusty stały się jedną z ludowych gałęzi sztuki. Są wytwarzane także w dzisiejszej Litwie.
Maski te można obejrzeć w pięknie odnowionym muzeum w Plateliai, w którym do czasów niemalże II wojny światowej, dworem zawiadowali Francuzi. Jest to tam ładnie wyeksponowane. Nad pobliskim, ogromnym jeziorem, można odpocząć, polscy nurkowie - archeolodzy badają coś tam na dnie tego, czystego w sumie jeziora. Jednym słowem - wracam - tam z chęcią za rok...
Budynek Muzeum Regionalnego w Plateliai na Żmudzi.
Z wyglądu polska pani, jednak dworem zawiadywali tam Francuzi.
Prawdziwy LOKIS - jak w piosence: " Meška su lokiu. Abu labu tokiu".
Niedźwiedź to, wilk to...
"Te co skaczą i fruwają..."
I znowu ten LOKIS.
Źródła:
*książka elektroniczna "Litwa 1009-2009" wyd. w 2009 r. przez "Elektroninės Leidybos Namai"
*zdjęcia własne ®
Subskrybuj:
Posty (Atom)















