Popularne posty

piątek, 6 września 2013

Najważniejsze daty z historii Litwy

Najważniejsze daty z historii Litwy



1009 Pierwsza wzmianka o Litwie w źrodłach pisanych – w niemieckich „Rocznikach
kwedlinburskich”

Około 1235 Zjednoczenie ziem litewskich przez Mendoga – jednego ze „starszych” książąt Litwy

1251 Chrzest Mendoga

1253 Koronacja Mendoga – pierwszego (i jedynego) krola Litwy z woli papieża Innocentego IV

1385 Unia w Krewie, na mocy ktorej została zawarta unia personalna między Litwą a Polską

1387 Chrzest ostatniego pogańskiego państwa w Europie – etnicznej części Litwy i wlanie się w przestrzeń cywilizacji łacińskiej chrześcijańskiej Europy

1392–1430 Za rządow wielkiego księcia Witolda Wielkie Księstwo Litewskie osiąga szczyt swojej potęgi i największy zasięg terytorialny – od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego

1410 Bitwa pod Grunwaldem – zwycięstwo zjednoczonych sił polskich i litewskich nad wojskami Zakonu Krzyżackiego

1529, 1566, 1588 Przygotowanie i wydanie trzech redakcji nowoczesnych zbiorow praw – Statutow Litewskich

1547 Pierwsza książka litewska – „Katechizm” Martynasa Mažvydasa, wydana w Krolewcu (w owczesnych Prusach Wschodnich)

1569 Zawarcie unii lubelskiej, na mocy ktorej powstało wspolne państwo polsko-litewskie

1579 Założenie akademii jezuitow (uniwersytetu) w Wilnie

Poł. XVII w. Wyczerpujące wojny z Moskwą i Szwecją, ktore doprowadziły do katastrofy wojskowej i demograficznej, gdy w wyniku chorob, epidemii i działań wojennych wyginęło ponad 40% mieszkańcow Litwy

1772, 1793, 1795 Trzy rozbiory Rzeczpospolitej Obojga Narodow, ktore doprowadziły do zniszczenia Wielkiego Księstwa Litewskiego

1795–1915 Litwa pod zaborem rosyjskim

1831, 1863 Powstania patriotow Litwy i Polski przeciwko Rosji carskiej, po ktorych nastąpiły okrutne represje i zesłania

1864–1904 Zakaz drukow litewskich czcionką łacińską

2 poł. XIX w. Odrodzenie narodowe Litwinow i tworzenie się nowoczesnego narodu litewskiego

1905 Wielki Sejm Wileński, na ktorym przedstawiciele rożnych nurtow i partii politycznych wysunęli ideę autonomii Litwy

1914–1918 I wojna światowa i okupacja Litwy przez wojska kajzerowskich Niemiec

16 02 1918 Utworzenie niepodległego państwa litewskiego

1918–1940 Niepodległa Republika Litewska z tymczasową stolicą w Kownie

15 06 1940 Pierwsza okupacja Litwy przez Związek Sowiecki

22-28 06 1941 Powstanie litewskich patriotow przeciwko Związkowi Sowieckiemu

1941–1944 Okupacja Litwy przez Niemcy hitlerowskie

1944–1990 Druga okupacja Litwy przez Związek Sowiecki

11 03 1990 Odrodzenie niepodległego państwa litewskiego

2004 Litwa została członkiem NATO i Unii Europejskiej

zaczerpnięte z : Litwa: kultura i historia (wystawa edukacyyna poświęcona jubileuszowi Tysiąclecia Litwy) Wilno 2009 r.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Stasys RAŠTIKIS (buvęs Lietuvos kariuomenės vadas)


                     Tytułem wstępu, dziś właśnie mija kolejna rocznica Bitwy pod Grunwaldem (lit. Žalgirio mūšis), chciałem tak od siebie zaznaczyć wspólny wpływ na przebieg historii. Krótko mówiąc polsko - litewski wkład. Wybrałem tekst współczesny w którym znajdziecie, niejednokrotnie, temu podobne wydarzenia, osoby... Jeśli, Drogi czytelniku, zaciekawisz się tym tekstem, przeczytaj również , tego samego autora, niżej przetłumaczony o internowaniu polskich żołnierzy na Litwie, z serca dziękujemy, a zatem co opowiesz na Wawelu, gdy posłyszysz szept, samego Władysława Jagiełły. Na pewno: ,,wybacz mi Brunchildo..."
(zdjęcia - niezwykle ciekawe - z NAC-u, tłumaczenie: Nerki i moje)

Stasys RAŠTIKIS (buvęs Lietuvos kariuomenės vadas) ,,Kovose dėl Lietuvos" (,,Walka o Litwę") wspomnienia wojenne wydawnictwo Lituanus 1956 r. ISBN 5-89957-005-9

I część str. 569 rozdz. p.t. ,,Kelionė į Varšuvą" (,,Podróż do Warszawy")

Motto: ,,Daug senų lietuvių - lenkų unijos sentimentų."

Tylko co wróciłem z Berlina, zaraz poprzez przedstawiciela WP w Kownie gen. szt. płk MITKIEWICZA - ŻÓŁTKA

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/86429/6d9bec066c5de542b85d6a936f5c8110/

zostałem zaproszony na życzenie dowódcy głównego WP Marszałka Edwarda RYDZA - ŚMIGŁEGO

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/64292/99990696038bffc6fbd551d5c847bf7f/

do odwiedzenia Warszawy. Jasne, że sam nie mogłem przyjąć takiego zaproszenia, ponieważ było ono polityczne i w tamtych latach bardzo delikatne. Miałem sprawę z naszymi politykami i dyplomatami, to jest z prezydenturą i ministrem spraw zagranicznych. Ważne było żeby przyjąć zaproszenie i jechać. Główne zadanie to : nakreślić neutralność Litwy, zwłaszcza po wizycie litewskiego dowódcy wojska w Berlinie. W podróż do Warszawy i z powrotem wprowadzili mnie głównodowodzący II oddziałem sztabu gen. szt. pułkownik K. DULKSNYS, przedstawiciel WP na Litwie gen. szt. pułkownik MITKIEWICZ - ŻÓŁTEK i adiutant dowódcy wojska gen. szt. major GUCEVIČIUS. Następnie do nich dołączył jeszcze przedstawiciel litewskiego wojska w Polsce gen. szt. pułkownik A. VALUŠIS.

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/86572/6d9bec066c5de542b85d6a936f5c8110/

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/86574:1/6d9bec066c5de542b85d6a936f5c8110/

Do Lentvario dojechaliśmy litewskim wagonem. Tam na stacji przesiedliśmy się do specjalnego, polskiego wagonu - salonu.
Polskie gazety rozpoczęły wielką propagandę o mojej podróży, czyniąc z niej jakąś wielką polityczną sensację. Tym razem to była tylko oficjalna wizyta. Jakiś tajnych rozkazów w Warszawie nie miałem. Nie było też żadnych przygotowanych rozkazów wojskowych czy umów między Litwą a Polską. A prasa polska i zagraniczna snuła sensacyjne wiadomości. Dlatego przed odjazdem byłem zmuszony zwrócić uwagę przedstawicielstwu Polski w Kownie a także przez nasze ministerstwo spraw zagranicznych prosiłem o sporządzenie wiadomości, żeby polska prasa zmniejszyła swoją akcję poświęconą mojej podróży i mniej pisała o niej. Częściowo wywarło to wpływ, lecz nie całkiem. Szybko wszystkie dzienniki w Warszawie i inne gazety w Polsce drukowały więcej kolumn o Litwie i naszym wojsku, zamieściły całą moją biografię, moje fotografie, nawet wiersze.
8 maja, wcześnie rano na dworcu w Warszawie odbyło się uroczyste powitanie. Peron był ozdobiony polskimi i litewskimi flagami, wieńcami i dywanami. Na peronie była ustawiona kompania honorowa z wojskową orkiestrą, odegrano litewski hymn. Powitał mnie Marszałek RYDZ - ŚMIGŁY, minister wojska gen. KASPRZYCKI


http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/88137/749c047f30016ed4f46359336001460f/

, dowódca sztabu WP gen. STACHIEWICZ, przedstawiciel Litwy w Polsce dr ŠAULYS

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/86440/6d9bec066c5de542b85d6a936f5c8110/

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/86455/6d9bec066c5de542b85d6a936f5c8110/

, wielu polskich generałów i inni.

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/78047/0e880afb4cde06c3d692d79ddc5341d4/

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/78049/0e880afb4cde06c3d692d79ddc5341d4/

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/78050/0e880afb4cde06c3d692d79ddc5341d4/

Przed stacją spotkały mnie jakieś owacje.

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/78048/0e880afb4cde06c3d692d79ddc5341d4/

Moim życzeniem było zwiedzić piękne centrum miasta, ponadto i nieduże dworki, przy których cały czas stali na warcie polscy żołnierze, same dworki i brama były ozdobione litewskim flagami.
Pierwszą oficjalną wizytę złożyłem Marszałkowi RYDZOWI - ŚMIGŁEMU w jego sztabie. Tutaj oświadczył mi , że Prezydent RP wręczy mi order Polonia Restituta I stopnia. Order był przyznany i innym litewskim żołnierzom, którzy ze mną przyjechali. Wiadomość , że takie ordery mogą być nam przyznane, znaliśmy już wcześniej od dr ŠAULYS`A - litewskiego przedstawiciela w Warszawie. Wiedzieliśmy od niego, że nie wolno nam odmówić i że mamy ordery przyjąć. Po zmianach w podróży wg harmonogramu, zapytałem Marszałka RYDZA - ŚMIGŁEGO o układy Polski z Niemcami. Odpowiedział , że Polacy nie mogą zgodzić się na żądania Niemców i nie mogą niemcom ustąpić. Zapytałem czy to nie wywoła wojny, która wkrótce przyjdzie. Odpowiedział , że może i tak będzie, lecz Polakom nie trzeba innych wyjść i że wszyscy Polacy są gotowi. Z dalszej rozmowy zrozumiałem, że Polacy naprawdę spodziewają się niemieckiego napadu i odpowiedzą wojną. Krótko rozmawialiśmy o wielkiej niemieckiej paradzie wojskowej w Berlinie, którą dane mi było widzieć. RYDZ - ŚMIGŁY podkreślił, że niemiecka wojna przeciwko Polsce grozi także i Litwie. Zgodziłem się z tym, jednakże zrozumiałem, że litewskie dowództwo nie może zmieniać już postanowionych uzgodnień politycznych Litwy o neutralności i jest zdecydowane bronić tej neutralności wszystkimi środkami.

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/78131/0e880afb4cde06c3d692d79ddc5341d4/

Wizyta u ministra wojska gen. KASPRZYCKIEGO była dosyć krótka, oficjalna i sucha. Sam minister okazał się trochę wyniosły i nie za dużo gadaliśmy, a i mnie nie trzeba było dużo rozmawiać.
Dowódca generalny Sztabu gen. STACHIEWICZ w przeciągu mojej wizyty wyrażał wielką troskę nie tylko o to co robię, ale i Niemcy i po części o Związek Radziecki, które to Polskę szczególnie obchodziły - co tam się dzieje. Dla Polski nadchodziły bardzo ciężkie dni. Z jego słów można było wywnioskować, że był on a może i całe dowództwo wojskowe, a także rząd tym przejęty - nie wszystko mogli spełnić jeżeli chodzi o rządowe, zagraniczne potrzeby polityczne. Dowódca sztabu był bardzo spokojnym żołnierzem, który widać bardzo dobrze rozumie zagrożenie i niebezpieczeństwo dla swojej Ojczyzny i bardzo Jej pilnuje. W czasie rozmowy z nim nie padały żadne frazesy, była ona konkretna, ponieważ przez cały czas rozmawialiśmy o bardzo poważnych rzeczach. Oprócz tego byłem pytany, czy nie domyślam się, że wybuchnie wojna między Polską a Niemcami, niemcy spróbują wykorzystać terytorium Litwy, że ponadto mogą napaść na polskie wojsko prawym skrzydłem. Odpowiedziałem, że nie wydaje mi się, żeby Niemcy chcieli i tym razem wplątać jeszcze i Litwę, ponieważ na taki niemiecki, wojskowy przemarsz Litwa ma tylko jedną odpowiedź - obrona.
W czasie wizyty u ministra spraw zagranicznych BECKA


http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/115883/91ff46dd60dd9a52eee2c74f9c9b7ec0/

odprowadził mnie przedstawiciel Litwy w Warszawie dr ŠAULYS. Ta wizyta była nieprzyjemna. Taka wyniosłość, takie zadufanie, taka ignorancja wszystkich innych i takie wyobrażenie o sobie. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. To nieporządne ,,ja" wyrywało się panu BECKOWI nie tylko wtedy kiedy mówiono o innych np. zamiast powiedzieć: ,,Tak albo tak zrobi polski rząd" ciągle mówił: ,,Ja tak uważam, ja tak zrobiłem, ja tak zrobię" itd. BECK odczytał mi wykład o Polsce lecz rzeczywiście opowiedział swoje własne poglądy na politykę zagraniczną i przez całą wizytę nie pozwolił mi rzec ani jednego słowa.
Przewodniczący Rady Ministrów gen. dyw. dr SŁAWOJ SKŁADKOWSKI przyjął mnie bardzo serdecznie

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/59230/b9382f99ce5249a28db9769b7f94de0c/

i przede wszystkim po prostu, bez jakichś pyszności czy przyrostu dumy. Więcej uwagi zwracał na rozwój wewnętrzny gospodarki, by lepsze było życie. Bardzo dodatnio, nawet z prawdziwą dozą zazdrości wypowiadał się o reformie ziemskiej na Litwie i ubolewał, że te sprawy w Polsce nie tylko źle idą, lecz są wprost niemożliwe do zrobienia, choć on sam jakoby był stronnikiem reform ziemi. Jemu, jak lekarzowi istotne były troski o sprawy swej Ojczyzny, które wg niego na Litwie są lepiej urządzone. Wspomnienie dotyczyło także groźby niemieckiej nawały. Generał skarżył się na ilość spraw, mnogość pracy i brak czasu.
Po tej wizycie, o godzinie 12, odbyło się uroczyste złożenie wieńca przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Ta ceremonia była bardzo uroczysta. Na uroczystości była ustawiona w szeregu kompania honorowa z wojskowym sztandarem, wojskową orkiestrą i fanfarami. W uroczystościach uczestniczył dr ŠAULYS, szef sztabu generalnego, szef Warszawskiego Okręgu Wojskowego, kilku innych generałów, wielu polskich żołnierzy i wszyscy moi współtowarzysze. Położyłem wieniec i wpisałem sie do księgi honorowej, kompania przeszła w uroczystym marszu, oddając szacunek nie Nieznanym Żołnierzom, lecz mnie.

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/78054/0e880afb4cde06c3d692d79ddc5341d4/

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/78052/0e880afb4cde06c3d692d79ddc5341d4/

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/78108/0e880afb4cde06c3d692d79ddc5341d4/

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/78053/0e880afb4cde06c3d692d79ddc5341d4/

Czułem się tak dziwnie, choć jak u nas. Na Litwie takie przypadki zawsze wyglądają tak, że honory oddawane są nie Gościowi, choćby był i najważniejszy np. nie samemu Prezydentowi Republiki, lecz Nieznanym Żołnierzom. I dlatego u nas wyglądało to uroczyściej i robiło głębokie wrażenie. Dzień był słoneczny i bardzo gorący, jeden młody żołnierz z fanfarami nie wytrzymał długiego stania w szeregu i zemdlony runął, krwawiąc swoją twarz o asfalt. Szybko dotarł sanitariusz i odprowadził go. Poprosiłem gen. STACHIEWICZA, żeby w moim imieniu przekazał poszkodowanemu żołnierzowi pochwałę jego karności i zarazem moje współczucie, że spadło na niego nieszczęście słonecznego porażenia. Na placu Marszałka PIŁSUDSKIEGO

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/169148:1/554cd153c440e8f3b649191b4481ea19/

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/168089:1/554cd153c440e8f3b649191b4481ea19/

przez cały czas stał olbrzymi tłum ludzi. Kiedy jechaliśmy samochodem, tłum wznosił owacje, słyszałem hasła:
,,Niech żyje Litwa !"
,,Niech żyje generał Rasztikis !"
Niektóre hasła były na mój temat:
,,Jaki mały !"
Te uwagi nijak nie dziwiły mnie. Wiedziałem , iż bardzo wielu Polaków patrzy na Litwę starymi, polskich Romantyków, oczami i że bardzo są oczarowani widokiem Adama MICKIEWICZA i Henryka SIENKIEWICZA na Litwę i jej mieszkańców. A już wszyscy, którzy czytaja głoski pięknej SIENKIEWICZA trylogii ,,Ogniem i mieczem" (,,Ugnimi ir kalaviju") wiedzą, że charakterystyczny tam obraz Litwina to Podbipięta (Pamuštpentis): olbrzym, siłacz, śmiałek. Tylko taki litewski obraz najczęściej gościł w polskich wyobrażeniach. Wszyscy Litwini mają być tylko olbrzymami i jeśli Litwin nie olbrzym to jemu i jest ,,taki mały!" (toks mažas). Całe uroczystości były fotografowane i filmowane. Później ten film, całkiem pięknie nakręcony, był pokazywany i na Litwie.
Po wszystkich wizytach byłem przyjęty na audiencję u Prezydenta Republiki Polskiej. Audiencja odbyła się na polskim zamku królewskim. Witał mnie nie tylko oddział honorowy, byłem witany także wojskowymi fanfarami i marszem w samym zamku na schodach. Jechałem tam dotychczas ze swoimi doradcami wojskowymi, teraz pozostali oni u adiutantów Prezydenta, a na audiencji byłem przyjęty tylko sam. Prezydentowi asystował Marszałek RYDZ - ŚMIGŁY.

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/78130/0e880afb4cde06c3d692d79ddc5341d4/

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/78131/0e880afb4cde06c3d692d79ddc5341d4/

Tematy dotykały tylko spraw polowania, niczego więcej. To była ulubiona zabawa Prezydenta Rzeczypospolitej dr Ignacego MOŚCICKIEGO. Prezydent prosił mnie bym został na śniadaniu. Później przy sali jadalnej, w jednym małym pokoju byłem przedstawiony Pani Prezydentowej, która pochodziła z Litwy.

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/78113/0e880afb4cde06c3d692d79ddc5341d4/

Gości było kilkudziesięciu. Byłem posadzony obok Prezydenta. Po drugiej mojej stronie siedziała jakaś stara grafinii, która bardzo romantycznie była nastawiona na temat Litwy, była zarażona sentymentami MICKIEWICZA i SIENKIEWICZA do Litwy i marzyła o nowej polsko - litewskiej unii. Podczas śniadania nie było żadnych oficjalnych przemówień ani toastów. Po śniadaniu Prezydent zaprosił mnie znowu do swojego gabinetu na kawę, gdzie wspólnie, przy stole, siedzieliśmy z Prezydentem MOŚCICKIM, Marszałkiem RYDZEM - ŚMIGŁYM, gen. KASPRZYCKIM, dr ŠAULYS`EM, ministrem BECKIEM, marszałkiem polskiego Sejmu i innymi. Rozmowa teraz więcej skupiała się na stosunkach polsko - niemieckich.

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/78128/0e880afb4cde06c3d692d79ddc5341d4/

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/78126/0e880afb4cde06c3d692d79ddc5341d4/

Po poczęstunku była nam pokazana rezydencja Prezydenta Rzeczypospolitej - były zamek polskich królów. Objaśniał nam go jeden z profesorów, zamek był stary, jednakże bardzo ładnie odnowiony i prawdziwie wart uwagi artysty i historyka.
Pod wieczór minister spraw zagranicznych w swoim reprezentacyjnym mieszkaniu przygotował intymną herbatkę, w której brało udział tylko kilka osób - min. BECK, dr ŠAULYS, jeden polski generał i ja. W pokoju , gabinecie min. BECKA wpadł mi zwłaszcza w oko pewien stolik, na którym stały w szklanej oprawie zdjęcia rozmaitych europejskich polityków. To była prawdziwie wielka kolekcja fotografii ludzi z tych lat, którzy byli bardzo wówczas znani w świecie. wszystkie te portrety były z dedykacją dla BECKA. Na samym przodzie był postawiony portret Hitlera z jego odręcznym podpisem. BECK ze mną w ogóle nie rozmawiał. Był on zajęty rozmową z dr ŠAULYS`EM. Herbata trwała nie długo. Podczas tej rozmowy z innymi nie usłyszałem żadnych ciekawych tematów.
Wieczorem litewski dyplomata dr ŠAULYS zorganizował poczęstunek w jednej z reprezentacyjnych warszawskich restauracji. Brali w nim udział polscy generałowie i wyżsi przedstawiciele ministerstwa spraw zagranicznych. Przy stole wypadło mi siedzieć z wiceministrem spraw zagranicznych. W tym miejscu przyszło więcej porozmawiać o Wilnie i Litwinach z wileńskiego rejonu. Opowiadałem o ciężkiej sytuacji Litwinów wileńskich, nic nie ukrywałem i wszystko wprost mówiłem, nie dyplomatycznie, lecz językiem wojskowym. Mojemu sąsiadowi i może przykro było to słyszeć, lecz musiał tego wysłuchać. On sam winił za to byłego wileńskiego wojewodę BOCIAŃSKIEGO , który nie słuchał co warszawskie ministerstwo spraw zagranicznych mu mówiło i narobił politycznych błędów. Lecz teraz BOCIAŃSKI był już odprawiony spośród Litwinów wileńskich których stan robi się coraz lepszy a będzie jeszcze lepiej. Muszę powiedzieć, że przed moją wizytą w Polsce, Polacy na prawdę odwołali kilka zabronionych z praw litewskich Wilniuków. Sądził on, że na bardzo trudne kwestie dotyczące spraw wileńskich można znaleźć jakieś kompromisy i w końcu i Litwinom i Polakom przyjdzie się dogadać. To była jedna z ciekawszych, politycznych rozmów przez cały mój pobyt w Polsce. W wileńskim rejonie ciężki stan wileńskich Litwinów był przeze mnie omówiony także z innymi polskimi dostojnikami i dowódcami wojskowymi.

KONIEC I CZĘŚCI TŁUMACZENIA C.D.N.

Tłumaczenie: Neri Wilno

cz.2.
Innego dnia pojechaliśmy w pobliże Warszawy, na istniejący tam poligon w Rembertowie, gdzie były pokazane manewry wojskowe wzmocnionego batalionu piechoty w natarciu, wspartego artylerią, samolotami i samochodami pancernymi. Ćwiczenia były bardzo starannie, dokładnie i uważnie przygotowane. Dla Gości była postawiona wieża z żerdzi, z góry której było widoczne całe pole manewrów. Dowódca ćwiczeń przez cały czas wyjaśniał tok manewrów. Wszystkie działania przebiegały tak, jak na tablicy, dlatego z góry było jasne, co i jak.

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/70118:1/3fa312a2858a0c5bfcfdf8f014ebc92a/

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/70126:1/3fa312a2858a0c5bfcfdf8f014ebc92a/

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/70146/3fa312a2858a0c5bfcfdf8f014ebc92a/

Każdy rodzaj broni i całe manewry wykonywano bardzo wzorowo. Nie można było niczego zarzucić. Artyleria celnie strzelała przed okopami, gdzie koło żołnierzy były oznaczone cele z drewna. Wszyscy piechurzy blisko podchodzili okopy a artyleria miała przenieść swój ogień dalej, tak żeby nie przeszkadzać swoim piechurom i pozwolić im atakować na bagnety wroga , który jeszcze siedział w okopach. Z przedniej linii piechoty już były wystrzelone w powietrze barwne rakiety - znak swojej artylerii, która przenosiła ogień. Lecz artyleria jeszcze więcej strzelała w okopy. W tym samym czasie piechurzy starali się przeczołgać bliżej okopów. Wszystkie te widoki były bardzo jasne dla oglądających. Jeden pocisk artyleryjski, który nie doleciał wybuchnął całkiem blisko swojego piechura. To już było niebezpieczne ! Atakujący piechurzy mogli tylko od niego ucierpieć, choć takie detale dla oglądających nie były widoczne. Swoje to spostrzeżenie opowiedziałem generałowi - dowódcy ćwiczeń. On stwierdził, że nic złego nie mogło się stać, lecz już wkrótce przyszedł moment ustania ognia artyleryjskiego do linii okopów i przeniesiono ogień własny głębiej w kierunku dalszego celu. Stojący obok Minister Obrony gen. KASPRZYCKI powiedział mi: ,,Widzicie Panie Generale, jacy odważni są nasi piechurzy. Oni rwą się pierwsi, nie zwracając uwagi na artyleryjski ogień. Zwłaszcza dziś wykazali się odwagą, wiedząc, że stoji tutaj wysoki Gość - dowódca litewskiego wojska". Nie odpowiedziałem na uwagę Ministra. Przyłożyłem lornetkę do oczu. Ogień artylerii już ustał. Piechurzy atakowali przed okopami. Odezwał się głos trąbki: ,,Do odwrotu". Manewry były zakończone a rozpatrywanie ćwiczeń się nie odbyło. Potem pokazano mi konstrukcje i broń polskiej produkcji. Chciałem podjechać konno do przednich okopów i zobaczyć cele oraz trafienia, lecz gospodarze mi tego nie pokazali, nie poparli mnie i musiałem z pomysłu zrezygnować.
Całe wojsko, które brało udział w manewrach było sformowane i od razu zaczął się paradny marsz. Minister poprosił abym paradę przyjął ja sam. Zarówno podczas manewrów jak i parady polscy żołnierze zrobili na mnie bardzo dobre wrażenie.
Po paradzie oficerowie starsi i Goście byli zaproszeni do poligonowego klubu na zakąskę. Powietrze było dosyć zimne, dlatego też posiłek bardzo nam pasował. W czasie kiedy jedliśmy przy oddzielnym stoliku, do sali wszedł młody oficer - porucznik. Pasek do czapki miał spuszczony na brodę, co znaczyło, że jest oficerem dyżurnym. Porucznik oglądał się, kogoś szukając. Kiedy zobaczył gen KASPRZYCKIEGO (ministra wojska), podszedł odważnie do naszego stolika i głośno raportował do swojego ministra, a to że podczas dzisiejszego dnia manewrów, jeden pocisk artyleryjski ranił trzech żołnierzy, z których to dwóch odesłano do szpitala. Więcej nic szczególnego się nie zdarzyło. Oficer wyszedł a w sali zapanowała krótka, nieprzyjemna cisza. Raport dyżurnego oficera trochę wszystkim zepsuł klimat. Złożyłem gen KASPRZYCKIEMU swoje kondolencje z powodu nieszczęścia, które spotkało żołnierzy. Poprosiłem by złożył im życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. Gen KASPRZYCKI i inni generałowie, zebrani przy naszym stoliku, zaczęli rozmawiać na wszystkie inne tematy, chcąc rozjaśnić smutne wrażenia.
Zupełnie inaczej na to reagowali młodsi, polscy oficerowie. O tym fakcie opowiedział mi później mój adiutant gen. sztabu major GUCEVIČIUS. On razem z innymi, polskimi adiutantami jadł na tej samej sali , przy innym stoliku. Wszyscy oni byli młodzi i dlatego szybciej ogrzali się od starszych. Po raporcie oficera dyżurnego mjr Gucevičius próbował reagować tak samo jak ja przy stoliku gen KASPRZYCKIEGO. Lecz młodsi , polscy oficerowie przerwali mu słowo, a jeden z nich otwarcie powiedział z zaangażowaniem: ,,Co wy, Panie Majorze. To jest głupstwo. Przeszłej zimy odwiedził nas Król Rumunii - KAROL. Jemu pokazaliśmy ten sam poligon i te same manewry. A to były manewry ! Żebyście tylko wiedzieli, ile my tutaj mieliśmy postrzelonych żołnierzy !"


http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/94455/1333740b79d151c7f0fcfe4cafccb114/

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/94258/1333740b79d151c7f0fcfe4cafccb114/

http://www.audiovis.nac.gov.pl/search/1333740b79d151c7f0fcfe4cafccb114:4/

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/94697/1333740b79d151c7f0fcfe4cafccb114/

Mjr GUCEVIČIUS zezłościł się, oburzył się na to, że oni się tym chwalili i że nie bronili i nie pilnowali swoich żołnierzy. I miał powód, żeby tak myśleć. Dlatego , że w litewskim wojsku na żołnierza patrzono zupełnie inaczej. Podobny przypadek byłby u nas niemożliwy, nie wywołałby takiego wrażenia , lecz smutek i współczucie u oficerów, a sprawa poszłaby pod wojskowy sąd.
Z poligonu zawieźli nas do Warszawy, na wojskowe lotnisko (Na Okęciu). Zapoznawaliśmy się tam z polskimi, wojskowymi samolotami. Jednakże swoim samolotem nie mogłem się przed Polakami pochwalić. Polacy mieli dobrą armię, jednakże ich awiacja była na prawdę słaba i nic ciekawego tam nie zauważyłem. Dlatego i ich rola w polsko - niemieckiej wojnie, pamiętając o wielkiej przewadze niemców w wojennym lotnictwie, była niemalże równa zeru.
Tego dnia, po obiedzie, rozpoczęli mnie odwiedzać polscy korespondenci z gazet. Nie chciałem nie przyjąć w szczególny sposób , któregoś z nich, dlatego zgodziłem się przyjąć wszystkich razem. Zapytałem litewskiego dyplomatę dr ŠAULYS`A, w jakim języku mam rozmawiać z dziennikarzami. Odpowiedział , że jeśli mogę to po polsku. Zgodziłem się. Litewskie przedstawicielstwo razem z gen sztabu płk DULKSNIS`EM napisało projekt oficjalnego komunikatu dla prasy.

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/78132/0e880afb4cde06c3d692d79ddc5341d4/

Ja go jeszcze troszeczkę poprawiłem i poprosiłem by wydrukować nieco więcej egzemplarzy, żeby go można było wręczyć każdemu korespondentowi, a zebrało się ich kilkudziesięciu. Bez odczytania oficjalnego komunikatu, jeszcze swobodnie porozmawiałem z przedstawicielem wydawnictwa o swoich wrażeniach z Warszawy i o polskim wojsku. A już tego dnia, w wieczornej gazecie, było zdjęcie z moich odwiedzin poligonu i obszerne wiadomości o mojej rozmowie z wydawcą.
Innego dnia, wcześnie rano, pojechaliśmy samochodem, obejrzeć polski przemysł. Odprowadził mnie drugi wiceminister wojska gen dyw. LITWINOWICZ.

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/58566/7ff1b17bdb6f713a484df95a08e8686a/

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/90177/7ff1b17bdb6f713a484df95a08e8686a/

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/58563/7ff1b17bdb6f713a484df95a08e8686a/

COP (Centralny Okręg Przemysłowy) - polskie centrum przemysłu, mieściło się w południowej Polsce. To była w pełni, wojskowego przemysłu, straż przednia. Jego centrum stanowiła wielka i nowoczesna fabryka broni (,,Stalowa Wola" - Plieninė Valia).

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/82121/9c498ffb60b9b3f43bc75d46418ff8dc/

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/87930/21fbb328928d6b2cda685f480ed46430/

Stalowa Wola była położona pomiędzy Przemyślem (byłe cesarstwo austro - węgierskie) i Sandomierzem na Sanie, nie daleko Rzeszowa.
Dość długa droga z Warszawy do Stalowej Woli wiodła bardzo złymi traktami i szosami. Dlaczego te drogi były tak zaniedbane trudno powiedzieć. Wiedziałem, że inne polskie drogi były dużo lepsze. Wiele wsi było nieprzeznaczonych dla mieszkańców i wyglądało dość nędznie. W miastach, zwłaszcza ich polskiej części, które przed I wojną należały do Austro - Węgier, przypadło mi zobaczyć wielu, bardzo starych, Żydów, których my w Litwie już nie mieliśmy. Wszyscy oni wydawali się bardzo brudni, mężczyźni nosili jarmułki. Młodzi mężczyźni byli nieogoleni, z długimi pejsami, w długich ubraniach i surdutach i ,,ciceliach".

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/125459/c881779c1a935e64d614b7d0ba297e4a/

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/138605/c881779c1a935e64d614b7d0ba297e4a/

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/125577/c881779c1a935e64d614b7d0ba297e4a/

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/125467/c881779c1a935e64d614b7d0ba297e4a/

Litewscy Żydzi ze swoim zewnętrznym wyglądem i ubraniem byli dużo nowocześniejsi. Ci Galicyjscy Żydzi wydawali się bardzo zacofanymi ludźmi, nie mogąc zrobić żadnego postępu przez stulecia i pozostawali wszyscy tacy sami, jak ich przedstawił Polak Henryk SIENKIEWICZ i rosjanin Nikołaj GOGOL. To było tak jak zobaczyć eksponaty w starym muzeum. Oni mi głównie utkwili w pamięci.
Sama Stalowa Wola urządzona była w pięknych, suchych, sosnowych lasach. Wszystkie budynki i urządzenia były bardzo nowoczesne. Produkowano szwedzkiej konstrukcji przeciwlotnicze działa i także ciężkie artyleryjskie działa. Tutaj mieściła się nowoczesna odlewnia stali. Przy fabryce urządzono poligon artyleryjski do wypróbowywania dział. Fabryka miała szkołę dla chłopców, gdzie kształcono nowych majstrów - speców.

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/70170/21fbb328928d6b2cda685f480ed46430/

Dla pracowników postawiono bardzo ładne nowoczesne domy mieszkalne. Fabryki właściciele wręczyli mi prezent - głowicę polowego działa postawioną na ładnej nowoczesnej ramie.

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/88183/9c498ffb60b9b3f43bc75d46418ff8dc/

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/88177/9c498ffb60b9b3f43bc75d46418ff8dc/

Później tzn. tego samego roku w lipcu, do Stalowej Woli przyjechali i litewscy dziennikarze. Podkreślano, że Litwini byli pierwszymi, którym wszystko było pokazane w szerokim zakresie. W litewskiej podróży Litwinów po Polsce brał udział i Justas PALECKIS, który opisywał swoje odwiedziny w Stalowej Woli w swoich relacjach. ,,Tutaj był generał RASZTIKIS", w gazecie ,,Dni" o Polsce tak pisze:
,,I to podkreślano, że wszędzie trasa naszego marszu, gdzie tylko byliśmy w wojskowych zakładach, zaznajamiano nas serdecznie i wspominano nam wizytę naszego głównodowodzącego wojska. Tutaj był Wasz dowódca wojska - generał RASZTIKIS - to często słyszałem podczas swej podróży....".
Ze Stalowej Woli do Warszawy wróciliśmy pociągiem.
Wieczorem byliśmy zaproszeni do jednej z warszawskich restauracji, zapraszał Marszałek RYDZ - ŚMIGŁY. Brali w tym udział tylko wojskowi, cywilów nie było. Przez cały wieczór byłem zdziwiony tym, że kiedy zaczynałem rozmawiać o poważnych rzeczach, nikt tego nie chciał. Gospodarze obracali wszystko w żart. Oni opowiadali tylko o różnych wydarzeniach z wojskowego życia i wyrażali swoje wspomnienia z walk o polską niepodległość. Starali się być weseli. Słowem, był to wieczór pozbawiony sensu. Może to im było potrzebne, lecz dla mnie było to dziwne, dlatego że nie zauważyłem tego u innych wojsk sąsiednich. A może Polakom w tych latach już znudziły się poważne rozmowy o ich stosunkach z Niemcami ? W tym czasie wojna już była nieunikniona i ważny był dostęp Polski do morza. Możliwe , że polscy oficerowie chcieli choć na krótko nie myśleć o wojnie, niemcach, niebezpieczeństwie dla Polski i rozmawiali o czymkolwiek innym, tylko nie o tym o czym wówczas wszyscy i wszędzie gadali i pisali. Tego wieczoru słyszałem tylko jedno - wiele razy powtarzane i warte uwagi zdanie generałów i wyższych oficerów i zarazem zdziwienie, że w tak politycznie napiętym czasie, Litwini mieli tyle odwagi by puścić swojego wojskowego dowódcę do Warszawy. To była prawdziwa, litewska odwaga:
,,Śmiałe Litwiny !"

,,Tak mógł zrobić tylko Litwin !" ciągle było słychać polskie komplementy pod naszym adresem.
O 23,00 Gościna była skończona, ponieważ trzeba było jechać z restauracji prosto na stację kolejową. Pożegnali nas na stacji Marszałek RYDZ - ŚMIGŁY z wieloma przedstawicielami, dr ŠAULYS`EM, polskim ministrem spraw zagranicznych i innymi. Na pożegnanie podziękowałem Marszałkowi za piękne przyjęcie, jeszcze raz zaprosiłem go na Litwę aby obejrzał litewskie wojsko i przy pożegnalnym polskim okrzyku (,,Niech żyje"), odjechaliśmy do domu.
Następnego, pięknego ranka,patrząc przez okno pociągu, cieszyłem się widokiem starego litewskiego Grodna, podniosłą jego panoramą i tego samego dnia przejechaliśmy Varenę, Lentvario, Vievį, Kajszedary, byliśmy znowu w Kownie.
Cały mój pobyt w Polsce trwał cztery dni.
Jakie ogólne wrażenie zrobiło na mnie polskie wojsko i były polski dowódca ?
Polskie wojsko , bez dwóch zdań, było dobre, zdyscyplinowane, bardzo dobrze wyuczone i dobrze uzbrojone. Oficerowie i podoficerska kadra była tak samo bardzo dobra. Prawda to, że w polskim wojsku byli Ukraińcy i Litwini, dla których polskie sprawy nie były swoimi. Jednakże to nie miało właściwie znaczenia. Polskie lotnictwo wojskowe było bardzo słabe. Brakowało oddziałów pancernych...Za to, że przegrali wojnę z niemcami, polskiego wojska nie można winić. Każde takie wojsko przegrałoby tę wojnę. Tylko trzeba wspomnieć to słynne, francuskie wojsko - jak ono wtedy sprzeciwiło się tym niemcom; dużo gorzej niż Polacy. I Niemcy szybciej pokonali Francuzów niż Polaków.
A jak oni mogli wtedy przeciwstawić się niemcom ?
Tym razem Polacy pokazali dużo pięknych przykładów poświęcenia, odwagi i nawet niepotrzebnej brawury, niźli Francuzi. Tylko wspomnijmy przykład, kiedy rozwścieczona polska kawaleria w szyku bojowym z szablami, brawurowo atakowała niemieckie czołgi. To było zwariowane, a zarazem i odważne. A jaką odwagę i wytrzymałość pokazali polscy marynarze. Twardzi i zdecydowani, bronili Westerplatte ! W końcu z jakim uporem Polacy bronili swojej stolicy i sam burmistrz Warszawy był dowódcą tej obrony.
W 1939 roku wojnę przegrało nie polskie wojsko, lecz polscy politycy i ich sojusznicy - Francuzi i Anglicy, którzy prowadzili taką strategiczną pomoc i układy, że niemcy nie związani i nie mający oporu na Zachodzie, mogli napaść osamotnioną Polskę całą swoją siłą, a Liga Narodów pojednana z hitlerowskimi niemcami, zadała od tyłu śmiertelne uderzenie i niemcy już udusiły i zadały bolesne konwulsje na plecach leżącym Polakom. A jak pomogli wówczas Polsce ich sojusznicy ? Nie zrobili nic ! A mimo to polskie wojsko krwawiło, biło się i umierało, trwając do samego końca. Czy więc to wojsko było winne ? Nie ! Nie moją sprawą jest roztrząsać sprawę i błędy polskich, byłych polityków i ich , byłych sojuszników politycznych. Lepiej to zrobią sami Polacy. Ja tylko jeszcze raz chciałbym podkreślić, że polskie wojsko było dobre w czasie pokoju i że ono dobrze sobie radziło w beznadziejnych sytuacjach.
Wojnę przegrali nie żołnierze, lecz politycy, sami Polacy i ich sojusznicy.

koniec cz.2. tłumaczenia C. D. N.
cz. 3 (ostatni urywek tego rozdziału)

Jakie wrażenie zatem wywarli na mnie polscy dowódcy ? Gdzie oni teraz ?
Nie można sądzić oczywiście o człowieku tylko z kilku spotkań z nim. Lecz kiedy o tym człowieku więcej czytasz i słyszysz, ciekawisz się nim dłuższą chwilę, wówczas osobisty kontakt, choć i krótki, więcej pokaże, ponieważ przed tobą stoi nie całkiem nieznajomy, lecz ktoś , którego ty z daleka już lepiej poznałeś, choć jego żywego nie udało się jeszcze zobaczyć.
O polskich rządzących i wojskowych dowódcach już wcześniej wspomniałem. Pozostaje napisać tylko ogólne wywody i wrażenia. A one są następujące.
Pierwszy taki mój wywód dotyczy min. BECKA - prowadził politykę zagraniczną, lepiej czy gorzej lecz samodzielnie. W sprawach zewnętrznych grał nie Prezydent Rzeczypospolitej, nie pierwszy minister i nie Marszałek RYDZ - ŚMIGŁY, lecz tylko BECK.

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/26150/43d1bc6fb40b6941f750c34b77a27272/

On był tej polityki inicjatorem i centrum, nie uważał co mu mówili rządzący i osoby urzędowe w państwie. On musi odpowiedzieć i na nim leży największa odpowiedzialność za owoce swojej polityki.
Drugi mój wniosek to wrażenia związane z osobą Marszałka RYDZA - ŚMIGŁEGO.

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/136268/0ac5ab670ff40003f28cc351443f1f6b/

Bardzo dużo o nim słyszałem i czytałem. Polacy na różne sposoby czynili go bardziej popularnym. Mnie się tylko wydaje, że tak wielka popularność dowódcy była sztuczna i w rzeczywistości nie była tak wielka jak to Polacy go przedstawiali i chcieli go widzieć. To był bardzo dobry i odważny dowódca, jednak za bardzo popularny autorytet, którego Polakom, po śmierci PIŁSUDSKIEGO brakowało. Chcieli mieć nowy autorytet i go stworzyli. Estoński generał LAIDONERIS i łotewski generał BALODIS sprawiali wrażenie większych autorytetów niż Marszałek RYDZ – ŚMIGŁY.

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/47633/5c51f276725013be50fe6b108622659d/
http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/86768/5c51f276725013be50fe6b108622659d/

Ze wszystkich spotkanych przeze mnie polityków i wojskowych najlepsze wrażenie po sobie zostawili pierwszy minister , gen. dr SŁAWOJ - SKŁADKOWSKI i generalny dowódca sztabu gen. STACHIEWICZ.

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/55146/09ad19d50e8a03675a804cbdfb1b3ff6/
http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/59901/f26f8813c6500a180ea38a4f7bfb83bf/

Wydawali mi się dosyć skromni, bardzo serdeczni i całą swoją duszą oddani obowiązkom wobec swojej Ojczyzny. Tym co powiedziałem nie chcę umniejszyć autorytetu polskiego państwa. Wiem, że wszyscy oni byli wielkimi patriotami swojej Ojczyzny i robili dla niej wszystko co mogli i jak umieli. Lecz głowy państwowe i sztab generalny szczególnie wpadli mi do oka.
Gdzie są oni wszyscy obecnie ? Ich los tak samo jak los polskiej Ojczyzny był bardzo nieszczęśliwy. Prezydent Rzeczypospolitej prof. dr Ignacy MOŚCICKI oddał swoje obowiązki RACZKIEWICZOWI, wyjechał do Szwajcarii i tam zakończył swój żywot.

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/29588/9062e2daf7aa43dbe32d1f76fdc89738/

Były , polski Minister Spraw Zagranicznych płk BECK był internowany do Rumunii i po nieudanej próbie ucieczki zmarł tam. Były Pierwszy Minister gen. dr SŁAWOJ - SKŁADKOWSKI, przebywający na wygnaniu, prosił by go uczyniono szeregowym żołnierzem u SIKORSKIEGO w organizowanym wojsku, jednakże jego prośba została odrzucona. Gdzie jest teraz ? Nie wiem. Nie znam także losów dowódcy Sztabu Generalnego gen. STACHIEWICZA. Marszałek RYDZ - ŚMIGŁY po udanej ucieczce z Rumunii był bohaterem rozmaitych legend, nawet takich , że malował obrazy (rzeczywiście skończył kursy malowania w Szkole artystycznej w byłych Austro - Węgrach, jeszcze za swojej młodości) i sprzedawał je na ulicach Jeruzalem czy Kairu. Polski dziennik zesłanych ,,Dziennik Polski" wydawany w Regensburgu w bawarii w 1946 roku przedrukowany z polskiego dziennika wojskowego ,,Defilada" w wiadomości p. t. ,,Nieznana śmierć" o Marszałku RYDZU - ŚMIGŁYM i jego losach podaje:
,,Na warszawskim cmentarzu na Powązkach jest grób , taki sam jak tysiące innych. Nie ma tutaj nawet pomnika z kamienia. Stoi tylko prosty drewniany krzyż. Na tabliczce skromny napis. Nazwisko bardzo proste , szare i codzienne. Zawód: nauczyciel. Wiek: 56 lat. I tylko nie bardzo wielu ludzi wie, że w tym, skromnym grobie leży Marszałek Edward RYDZ - ŚMIGŁY".

W 1941 roku latem pomiędzy bezkresem pogłosek, szeptów i słuchów w okupowanej Warszawie , były plotki i o ucieczce Śmigłego z Rumunii i o możliwych jego planach i pomysłach. Te plotki ciekawiły nie tylko Polaków, lecz i niemiecki , polityczny urząd bezpieczeństwa. Z tych plotek snuto różne legendy i nawet mistyfikacje. Jednakże nikt nie znał prawdziwego życia RYDZA - ŚMIGŁEGO w ostatnim miesiącu i gdzie kierowała się jego ostatnia droga.
Kiedy w Rumunii liczba internowanych Polaków zaczęła coraz więcej i więcej ,,topnieć", było jasne, że zbliża się ostateczna likwidacja Polaków, którzy po tragedii z 1939 roku znaleźli się w Rumunii i tutaj pozostali z takich czy innych powodów. Coraz mniej było Polaków, którzy brali udział w świętach narodowych i odwiedzali mieszkanie RYDZA - ŚMIGŁEGO w Craiovaje i coraz mniej było kłótni pomiędzy stronami i nikt już nie rozmawiał o byłych zasługach i grzechach. Stan materialny cały czas się pogarszał. Masa żołnierzy była dalej internowana w obozach rumuńskich i węgierskich i mieli zamiar powrócić do okupowanej Polski. Nikt nie wiedział jaki los spotka polskich, internowanych polityków i wyższych wojskowych. Niemcy ostro ,,dusili" tych Rumunów, którzy teraz byli ich wasalami i od nich wymagali aby nie było żadnych , polskich zbiórek oddziałów i zgromadzeń. Wielu fizycznie i duchowo załamanych Polaków umarło. Z wielkiej grupy polskich dowódców przedwojennego reżimu we wrześniu 1939 roku przekraczających granicę przez Kosowo pozostało już nie wielu. Przy RYDZU – ŚMIGŁYM pozostało kilku polskich oficerów, którzy bronili swego, internowanego dowódcy. Lecz i tutaj liczba polskich oficerów ciągle malała. Beznadziejność długich wieczorów w tej Craiovaje była po prostu nie do wytrzymania. Całą swoją gorycz na ludzi i na historię RYDZ – ŚMIGŁY wylał w napisanej przez siebie książce i w dziennikach – wspomnieniach. Czytali je tylko wierni druhowie w niewielkim kręgu.
Po maleńku w jego sercu rodził się zamysł powrotu do Polski, być może by tam ciężką i niebezpieczną pracą odkupić , może i nie z jego winy okazaną, duchową słabość, którą chciał naprawić. Ta słabość powodowała w nim zmęczenie fizyczne i psychiczne.
W końcu już nie wytrzymał i jednej ciemnej nocy uciekł z dworku Craiovaje. Pomógł mu jego wierny, najbliższy przyjaciel. Ucieczka była trudna i długa; unikając zasadzek uciekali przez zieloną granicę. W końcu – Polska. Nie ma wątpliwości , że w tej przygarbionej postaci, w okularach i o pełnej zmarszczek twarzy nikt nie rozpoznał marszałka RYDZA – ŚMIGŁEGO. Jego choroba serca męczyła i nie pozwalała szybko się poruszać. Ręce trzęsły się – stary , zniszczony człowiek z nieżywymi oczami. Posiadał dobre i ważne dokumenty. Nazwisko zmienione, zawód – dyrektor szkoły podstawowej. Pomogli mu jego ,,przyjaciele”, którzy wcześniej wrócili do Polski, ,,żeby znowu tam robić politykę”. Oni potrzebowali flag, potrzebowali nazwiska. Chcieli oni wykorzystać jego rosnący autorytet i jego serdeczne zdecydowanie. On sam był smutny i cichy.
Na początku zaczyna żyć w Warszawie, w wielkim magazynie meblowym na jednej z bocznych uliczek przy Marszałkowskiej. Lepszego mieszkania nie znalazł – długie noce spędzał w olbrzymim, zimnym magazynie, w czasie dnia przechadzał się ulicami, na dłużej zatrzymuje się przy ruinach Warszawy.
W październiku przenosi się na ulicę Sandomierską, mieszka u wdowy swojego bliskiego przyjaciela, generała polskiego, który tragicznie zginął jeszcze przed rozpoczęciem wojny. Tutaj do niego docierają jego ,,polityczni przyjaciele”. Broni się od nich. Nie chce rozróżnienia polskiego narodu na partie, chce tylko brać udział w walce. Od czasu do czasu czyta odcinkami swoje książki i dzienniki i prosi by ich nie ogłaszać publicznie. Jednakże w różnych podziemnych, polskich wydawnictwach pojawiają się sensacyjne doniesienia o nieznanych kulisach przedwojennej Polski. Jeszcze i dziś mało kto wie jakie były źródła tych informacji. Oni walczyli o osobę ŚMIAŁEGO (w wąskim kręgu jego przyjaciół) i jego autorytet, chcieli być jego opiekunami.
W mieszkaniu przy ulicy Sandomierskiej zbierali się i inni ludzie, młodzież polskiej , podziemnej organizacji, palący się kandydaci na ideologów i odważni żołnierze. ,,Pan profesor” długo z nimi rozmawia i uważnie obserwuje nowe kadry AK.
Pewnego dnia wleciał do pokoju jeden z tych zapaleńców. ,,Czy Pan wie, że RYDZ – ŚMIGŁY dostał się do oddziałów polskiego wojska na Bliskim Wschodzie ?”
,,Pan profesor” spokojnie i rozmyślnie uśmiecha się gorzko.
W końcu po długich próbach i przeszkodach był wyznaczony dzień spotkania RYDZA – ŚMIGŁEGO z Gen. ,,Grotem” (Stefanem ROWECKIM) w tamtym czasie dowódcą polskiego AK w dwa lata później zamęczonego w Berlinie.

http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/135496/833b32d10330b9a4d77a9b2f0175b5f4/

Po około 4 latach Marszałek musi znowu spojrzeć w oczy byłym żołnierzom ze sztabu i oświadcza im swoją wolę walki wespół z nimi. Nerwowe oczekiwanie. W tym czasie choroba serca coraz bardziej się powiększała. Każdego dnia przychodził młody lekarz, który robił mu iniekcje. Był on bardzo niespokojny. Trzeba leżeć, nie można wychodzić z domu. Do spotkania z ,,Grotem” pozostały tylko 3 dni. Grudzień.
W końcu nadeszła tragiczna noc. Nawet w czasie dnia lekarz robił dwa razy iniekcje. Wieczorem choremu już brakuje powietrza. Szeroko otwarte oczy są bez życia. Przy łóżku płacze właścicielka mieszkania i wierny przyjaciel podpułkownik Marcin Z., z którym chory mieszkał w Rumunii i z którym marszałek wrócił do kraju. Nadchodzi śmierć od której nie ma ucieczki i jest niepokonana. Z sąsiedniego mieszkania przychodzi płk Zygmunt P., jeden z oficerów sztabu AK. On nie wie kogo odwiedza. Zdenerwowany wchodzi do pokoju. Długo obserwuje już nieżywą twarz umarłego. Poznaje go. Po wojskowemu oddaje marszałkowi honor, lecz po chwili pada przy łóżku na kolana. Długo jeszcze w nocy tych troje ludzi modli się przy zmarłym.
Pracownicy małego biura pogrzebowego złożyli do trumny ciało dyrektora Szkoły początkowej, zarejestrowane jako nie długo przebywający w Warszawie i nagle zmarły od ,,angina pectoris”. Tylko właścicielka mieszkania włożyła do lewej kieszeni swoją wizytówkę , żeby potwierdzić, że jest to tak naprawdę, ciało polskiego marszałka Edwarda RYDZA – ŚMIGŁEGO.


Po moim powrocie z Warszawy niektórzy z Litwinów próbowali czynić wnioski, że mnie bardzo podobał się system polskich rządów, ich pułkownicy, którzy ingerowali wewnątrz politycznych spraw, że mnie się to bardzo podobało i że chciałem to samo zrobić na Litwie. To nie miało żadnych podstaw, to były fantazje gorących polityków, niczym nie potwierdzone, błędne rozumowanie i nic więcej.

KONIEC ROZDZIAŁU




środa, 10 lipca 2013

Jan KOCHANOWSKI z Czarnolasu...


MAŁEMU WIELKIEJ NADZIEJE RADZIWIŁŁOWI (fraszka)

Tak róść, mały Michniku, jakobyś mógł sławnych
Przodków swych doróść, onych Radziwiłłów
                                                                                    dawnych;
Abyś nie tylko imię i bogate włości
Brał od nich, lecz dziedziczył w męstwie
                                                                            i w dzielności.
A to wszystko zaś podał potomkowi swemu,
Co weźmiesz od rodziców, a on zaś drugiemu;
Abyś u swych był wdzięcznym i miłym w pokoju,
A pohańcom zaś srogi i straszliwy w boju.
Tak róść, piękny Michniku, jakobyś pospieszył
Wiekiem, a oczy jeszcze dziadowskie nacieszył
Siedząc na dzielnym koniu i łukiem władając
Albo kopiją gładką w pierścień ugadzając,
A potym i prędkiego strzelca Tatarzyna,
Co mężnym Radziwiłłom twoim nie nowina.
Taki wiek, o ludzkiego żywota szafarki,
Temu dziecięciu przędźcie, sprzyjaźliwe Parki !


 
NA TENŻE (fraszka)

To jest on brzeg szczęśliwy, gdzie na czasy wieczne
Litwa i Polska mają sejmy mieć społeczne.
A ten, który to wielkim swym staraniem sprawił,
Aby już więc żadnego wstrętu nie zostawił,
Wisłę, która nie zawżdy przewoźnika słucha,
Mostem spętał; bród wielki, ale droga sucha.



 
NA PSZCZOŁY BUDZIWSKIE (fraszka)

Do Jego Mił. P. Wojewody Wileńskiego

Patrzaj, jako płodnych pszczół niesłychane roje
Okładły, zacny panie, miodem ściany twoje.
Dobry to znak, jeśli Bóg dał wieszczą myśl komu,
Że dostatek i wieczne potomstwo w twym domu.


P.S. Jak powszechnie wiadomo w latach 1564-74 Jan KOCHANOWSKI piastował godność proboszcza tytularnego kapituły poznańskiej; była to godność wysoka, także pod względem pieniążków - poeta dostał we władanie 6 wsi wielkopolskich m.in. Paczkowo, a po ich sprzedaży nabył Czarnolas i po zrzeknięciu się posady w Poznaniu ożenił się z Panią Dorotą...



O tamtych czasach zaświadcza odbudowany w 1984 roku przez Jerzego SOBOCIŃSKIEGO pomnik Prepozyta, który znajduje się na Ostrowie Tumskim w Poznaniu przed Akademią LUBRAŃSKIEGO

niedziela, 2 czerwca 2013

Aleksander MICKIEWICZ - list jego (marszałka nowogródzkiego powiatu Brochockiego) do Edwarda CHŁOPICKIEGO.



Korespondencją tę szanownego profesora, pełną słusznych uwag i projektów, oraz najpiękniejszych wzniosłego serca uczuć, przywodzimy tu w całości: „List p. Aleksandra Mickiewicza do p. Brochockiego marsz, p-tu nowogródzkiego." Jaśnie wielmożny panie marszałku! Miałem honor otrzymać z szano­wnym jw. pana podpisem, zapytanie rady nowogródz­kiego towarzystwa dobroczynności, o krewnych ś. p. brata mojego Adama; w celu pomieszczenia jednego z nich na
funduszu obywatelskim w dobroczynności, dla pobierania nauk gimnazjalnych. Po należytem rozpatrzeniu się w tej rzeczy, mam honor oznajmić: że krewnych Adama, w linji męzkiej po mieczu zgoła niema. Ojciec Adama braci rodzonych niemiał; stry­jecznych miał 2-ch, Juljana i Hipolita w Herbatowiczach zamieszkałych, i na tych wygasła jedyna jaka była poboczna linja Mickiewiczów, utwierdzonych w szlachectwie przez grodzieńską wywodową deputacją w 1804 r., z herbem Poraj, przydomkiem Rymwid. Co do linji męzkiej po kądzieli, ojciec Adama miał jednę siostrę rodzoną Barbarę z Mickiewiczów Stypałkowskę; tej syn Lucjan zostawił potomstwo, ale nie w kraju, we Francji. Córka zaś ś. p. Stypałkowskiej Skoratowiczowa, ma synów, i jeśliby który od­powiadał innym warunkom do tego stypendjum przy­wiązanym, miałby prawo prosić o nie, jako najbliższy z krewnych Adama, pomocy potrzebujących. Matki Adama rodzony brat Onufry Majewski, zostawił liczne potomstwo, które znałem w dzieciństwie. Co się stało z dalszem jego pokoleniem, straciłem ślady, nie mie­szkając w rodzinnej stronie przez lat czterdzieści. 
Je­żeliby kto z Majewskich, wnuków Onufrego pojawił się, niemniej miałby prawo korzystać z zapisu obywa­teli nowogródzkich. W niedostatku zaś krewnych Adama potrzebujących pomocy, zapewne rada dobroczynności dozwoli otrzymać to stypendjum jednemu z potomków dawnych kolegów Adama, z epoki jego szkolnej. Do liczby takich należałby mały Borodzicz, o którym szczegółową wiadomość może dać szanowny sekretarz rady, p. Wróblewski.
Teraz pozwól jw. marszałku, zająć chwile drogiego mu czasu, rozmową o innych okolicznościach również ściągających się do pamięci szanownych obywateli no­wogródzkich, o naszym Adamie. Wiadomo, że kosztem i staraniem obywateli nowogródzkich ma być posta­wiony, gdy czas bądzie po temu, pomnik dla litewskie­go wieszcza, w rodzinnem mieście Nowogródku. Cho­ciaż Adam nie w Nowogródku się rodził, jak o tem ni­żej powiem, Nowogródek wszakże ze wszech miar jest miejscem najstosowniejszym dla pomnika. Tu mieszka­li stale do śmierci rodzice Adama, tu od niemowlęctwa żył do ukończenia nauk szkolnych, które mu otwo­rzyły drogę rozwinięcia się wrodzonych zdolności; na­reszcie myśl Adama w pismach jego i w życiu ciągle była obecną w nowogródzkich stronach. Lecz słysza­łem, że niema jedności w zdaniach o tem, w której mianowicie części miasta ma być pomieszczony po­mnik. Proszę przeto, jw. marszałka, pozwolić mi tę rzecz rozebrać, i moje zdanie objawić. Jedni jakoby proponują miejsce około domu niegdyś rodziców Ada­ma, inni na zamkowej górze i t. p. Na zamkowej gó­rze stawić pomnik, mojem zdaniem, byłoby najniestosowniej. Samotność tej góry odłączonej od miasta, wyrażałaby rodzaj wygnania. Góra zamkowa była za­wsze a zapewne jest i teraz miejscem rozrywek wszel­kiej klasy młodzieży miejskiej; niższe i mniej wykształcone tej młodzieży gromady, łatwo zapominając o tem co mogły słyszeć o znaczeniu pomnika, bawiąc się w miejscu odludnem niewątpliwie brałyby pomnik za cel trafnego rzucania śnieżek lub ułamków ze starej zamkowej baszty. Nareszcie samo miejsce będące wła­snością miejską czy rządową, nie wiadomo do jakiego przeznaczenia może być kiedyś użytem: Stosowniej byłoby, jeśli ma być na zamku, przed domem tera­źniejszym szkolnym pomnik ulokować. Tu był niegdyś dom sądowy, do którego ojciec Adama, jako adwokat, przez wiele lat uczęszczał; lecz i do tego miejsca zarzut wyżej wspomniony dałby sią zastosować. Dwa wedle mego przekonania są do wyboru stosowne miejsca: je­dno czyniące zadość prawu ogółu, a więc publiczne, przy kościele podominikańskim, pod osłoną świątyni pańskiej, w której Adam od najpierwszego dzieciństwa do ukończenia szkół, składał modły Wszechmocnemu, a w szkołach dominikańskich 7 lat się uczył, co zna­czy tyleż wieków w okresie jego żywota; drugie miej­sce, czyniące zadość uczuciom osobistym ś. p. Adama, jego rodziców i braci tak zmarłych juz jako i żyjących, a więc prywatne, plac przy domu, który ojciec Adama z owocu uczciwej pracy swej fundował, w nadziei, że go zostawi potomstwu. Prawda, że dom ten smutną koleją przeszedł w cudze ręce i zamienił się w przedmiot chciwej zysku spekulacji, o którą rozbiły się bez skutku moje starania o wykup; lecz to są okoliczności przemijające, a pamięć litewskiego wieszcza i pomnik jego dłużej przeżyją. Adam, jak wspomnia­łem, nie rodził się w tym domu. Ósmy rok życia miał, kiedy wszedł do niego; to było za mojej pamięci, pięć lat tylko w nim mieszkał, wiele w nim ucier­piał, wiele familijnych nieszczęść przepłakał; lecz imię Mickiewiczów i Adama przywiązane do tego do­mu pomimowolnie, i długie lata nie zgładzą tej pieczę­ci we wspomnieniach miejscowych.
Jeszcze chwila cierpliwości, jw. marszałku. Muszę dodać słów kilka o miejscu urodzenia Adama. Rodził się on w Z a o s i u; folwark ten przechodził wówczas pod zarząd ojca jego, po stryjach. Rodzice Adama uda­li się byli tam z Nowogródka, tylko na święto Bożego Narodzenia, i w tymże czasie dał im Pan Bóg syna, którego ochrzcili aż w lutym następnego roku w No­wogródku, (wiem to od rodziców, i Adam o tem wie­dział; nie stało się to głośne, bo mało do tej okoliczno­ści przywiązywano uwagi). Uległ ten folwark tejże kolei co i nasz dom nowogródzki. Słyszałem że ma być sprzedany z licytacji; pozwalam sobie na tę okoliczność zwrócić uwagą jw. marszałka. Kończę prośbą o łaska­we wdanie się jw. pana, przez pamięć Adama, ażeby familja nasza zachowała się w księgach szlacheckich no­wogrodzkiego powiatu, gdzie nasz ojciec i pradziadowie byli zapisani, i gdzie choć niektórym z dzieci naszych przyjdzie znów zamieszkać.
Poruczając się łaskawej pamięci, etc. etc.
Obowiązany do usług Aleksander Mickiewicz.
1861 grud. 10. Gubernja.

sobota, 1 czerwca 2013

PAMIĄTKI PO ADAMIE MICKIEWICZU UWIECZNIONE W WILNIE I WILEŃSKIM REJONIE.

Adomas MICKEVIČIUS - Adam MICKIEWICZ
Okres życia: 1798 grudnia 24 do 1855 listopada 26
Miejsce urodzenia: Nowogródek lub Zaosie (Białoruś)
Działalność: litewski i polski poeta
Uszanowany: Pamiątkowa płyta (Wilno), Pomnik (Šalčininkai, Wilno), Muzeum pamięci (Wilno)



1815 r. września 10 lub 12 (dokładnego dnia do tej pory nie ustalono) szesnastoletni młodzeniec z niedużego miasteczka Nowogródka (teraz Białoruś), kończy szkołę Dominikanów w Nowogródku, wyjeżdża na studia do Wilna. W tym czasie Wilno było jednym z najpiękniejszych miast Europy, dumnym ze swych uczelni i kultury. Wstąpił na Wileński Uniwersytet na wydział fizyczno - matematyczny i seminaryjno - nauczycielski.  Po roku przeszedł na wydział Literatury i Wyzwolonych Nauk.

1817 r. na Uniwersytecie razem ze swymi przyjaciółmi założył tajne Towarzystwo Filomatów (,,miłośników nauki"), których celem było zaszczepić moralne pryncypia, umiłowanie Ojczyzny, zachęta do nauki. Adam Mickiewicz przewodził przyjaciołom na odcinku literatury i moralności. Filomaci ciekawili się kraju historią, sztuki ludowością, przeszłością poetycką Litwy. Z początku Towarzystwo było wolne od polityki, później było związane , silnie związane z odzyskaniem niepodległości, wyrwaniem się spod carskiej okupacji.
1819 r. kończąc Wileński Uniwersytet, Adam Mickiewicz pracował w szkole w Kownie (teraz - Jezuickie Gimnazjum w Kownie). Wykładał literaturę, poetykę, retorykę, gramatykę, starą i powszechną historię, moralność, przyrodę i polityczne prawo, prowadził szkolną Bibliotekę.
W czasie pracy w Kownie, według najnowszych wieści, w sierpniu 1820 r. we dworze w Tuchanowiczach (Tuhanovičių dvare) Adam Mickiewicz spotyka kobietę, której obraz jest muzą całego jego życia. Jej obrazem jest przesiąknięta cała twórczość poety.  To była Maria Wereszczakówna (Marija Vereščak) (1799 - 1863). Adam Mickiewicz i Maria (często nazywana Marylą) - ich miłość związana jest z biografią poety.
I będąc w Kownie, Adam Mickiewicz odwiedza Wilno i bierze udział w zebraniach Filomatów.

1823 r. październik, za tą działalność  wraz z innymi przyjaciółmi został złapany i na pół roku zamknięty w wileńskim klasztorze Bazylianów zamienionym na więzienie. Wileński profesor
historii Joachim Lelewel był zwolniony z więzienia. Niemal po pół roku zapadł wyrok. Carski Gubernator nakazał poecie opuścić Ojczyznę i udać się na zesłanie do Rosji.
1824 r. października 25 a listopada 6 na zawsze poeta opuszcza Litwę i już nigdy tu nie powraca. Początkowo przebywa w Sankt Petersburgu, później w Moskwie, Odessie a od 1829 r. - w Zachodniej Europie.  Dowiaduje się o Listopadowym Powstaniu 1831 roku i zamierza wziąć w nim udział. Lecz jego przybycie do wówczas pod pruskim panowaniem Poznania, było ,,spóźnione", bowiem powstanie już dogorywało. To był jedyny raz, kiedy poeta nawiedził Polskę.





1832 r. wyjeżdża do Paryża. Uczestniczy w litewskim i polskim życiu na emigracji.
1848 r. odwiedza Rzym, gdzie zamierza pomóc Włochom, powołując Polskie Legiony do walki z Austrią.
1849 r. powraca do Paryża i redaguje demokratycznie ukierunkowaną gazetę ,,Tribune de Peuples" (,,Trybuna Ludów"), która zachęca do rozpalania, zakładania rewolucyjnych związków.
1855 r. wyjeżdża do Turcji powoływać pod broń polskie oddziały do walki z Rosją. Umiera, jak wiemy od epidemii cholery w Konstantynopolu. Był pochowany w Paryżu.
1890 r. zwłoki poety przewieziono do Krakowa (Lenkija) i pochowano razem z królami na Wawelu.
1822 r. w Wilnie Józef Zawadzki (Juozapas Zavadskis) drukuje pierwsze wydanie zbiorku Adama Mickiewicza pod tytułem ,,Poezja", na który składają się ballady i romanse a też wstęp poety o romantycznych wierszach.
1823 r. wychodzi drugi poezji tomik, który zawiera poemat ,,Grażyna" (,,Gražina") i dramatyczny poemat ,,Dziady" (cz. II i IV). Tak przedstawiona przeszłość Litwy daje początek  polskiemu Romantyzmowi, jego osobliwym czasom, jest romantycznym manifestem. Adaś Mickiewicz staje się jednym z najbardziej znanych Romantyków, przedstawicieli światowej literatury.





1826 r. wydano tomik liryk Adasia Mickiewicza pod tytułem ,,Sonety Krymskie"; stało się to w Moskwie.
1828 r. wydrukowano poemat ,,Konrad Wallenrod" - podanie z pruskiej i litewskiej historii. Stało się to w Sankt Petersburgu.
1832 r. Adaś Mickiewicz napisał ,,Dziadów" cz. III. a także w Paryżu wyszło europejskiej sławy publicystyczne dzieło ,,Księgi narodu i pielgrzymstwa polskiego".
1834 r. ukazało się jedno z najbardziej znanych dzieł Adasia Mickiewicza, epicki poemat ,,Pan Tadeusz albo ostatni zajazd na Litwie". (,,Ponas Tadas, arba Paskutinis antpuolis Lietuvoje").
Jak i większość litewskich Romantyków, Adaś Mickiewicz głosi swoje urodzenie - Litwin, polskiej narodowości. ,,Narodowości jestem polskiej, lecz u mnie wszystko litewskie". Podawał Litwę za swoją Ojczyznę. Poemat ,,Pan Tadeusz" rozpoczyna się podobnie jak litewski hymn: ,,Tėvyne Lietuva, mielesnė už sveikatą". Litewska stolica, jej dumna przeszłość, wierność sprawie, heroiczne walki za wolność dojrzewają w uzdolnieniach poety.
Przeżył w Litwie dziewiętnaście lat co było bardzo znaczące dla jego życia i twórczości. Młodzieńcza osobowość i uzdolnienia na które miały wpływ wileńska architektura, heroiczne założenia miasta przez Giedymina (kunigas Gedyminas) i  znał poeta także wileńskich malarzy (P. Smuglewicz - wileńska Katedra, J. Rustemo i inni). W Wilnie wyszedł pierwszy tomik poezji głoszący przeszłość Litwy. Wzruszała go przeszłość rodzinnych stron, poruszała ona jego wyobraźnię. Warszawskie muzeum, ciągle dość obszernie przedstawia życie poety w Wilnie.

1817 r. napisał jeden z swoich pierwszych wierszy pod tytułem ,,Zima miejska" (wydrukowany w 1818 r.). Napisany w klasycystycznym obrazie wiersz o Wilnie. W zimowych obrazach miasta dostrzegamy beztroskie pań życie. Wileńska miniatura i poemacik ,,Kartofla" (...,,Pyra"), którą poeta czytał na spotkaniu Filomatów w 1819 r. Tłumaczył ludziom Ojczyzny powstanie, obmyślał  Wilno -  jego miniaturę jako nieodłączną część życia Europy.
Jeden z najbardziej słynnych dramatów Adasia Mickiewicza, ,,Dziady" przenosi nas do Wilna.  Przedmowa opisuje bóle XIX wieku, jego początku, carskie panowanie na Wileńskim Uniwersytecie pośród studentów i ich prześladowanie i carskie zsyłki. W Wilnie odbywa się III część ,,Dziadów" (dokładnie wstęp i VIII scena). Tutaj Poeta nakreślił wileńskich studentów sprawę, ich tajnej antycarskiej organizacji działalność. Trzy sceny III części odbywają się na ulicy Ostrobramskiej (Aušros Vartai) prowadzącej do Klasztoru Bazylianów, w tamtych latach zamienionego na państwowe więzienie. Te sceny odbywają się z udziałem prawdziwych, historycznych osób - razem z poetą zamkniętych jego przyjaciół.  Dramat przedstawia także niektórych zamkniętych z Adamem Mickiewiczem profesorów, innych z tamtych lat ludzi.
[url=http://up.programosy.pl/foto/dscn1303.jpg][img]http://up.programosy.pl/foto/dscn1303.jpg[/img][/url]
Jak poświadczają krytycy literatury, wileński Klasztor Bazylianów jest jednym ze światowych pomników architektury, uwiecznionym w literaturze przez znanego mistrza Romantyzmu.
Cela Klasztoru, gdzie więziono poetę nazwana jest imieniem bohatera poematu ,,Konrad Wallenrod" (,,Konradas Valenrodas"), celą Konrada. ,,Dziady", tak samo trochę zakon Dominikanów, gdzie także było więzienie patriotów nastrajają młodzież. Poemat ,,Konrad Wallenrod" ukazuje jar Świętoroga - stare litewskie miejsce obrządku.





Wilno ukazano też i w balladzie ,,Trzech budrysów" (,,Trys budriai. Lietuvių baladė").
Widok Wilna przemyka także w poemacie ,,Pan Tadeusz" . Tutaj przedstawione są zdarzenia i ludzie z Powstania Kościuszkowskiego 1794 r. Zwłaszcza romantycznie i żywo opowiedziano o tym , jak powstańczy przywódca Jakub Jasiński (Jokūbo Jasinskio) walcząc wycofuje się z Wilna, w mieście ocalało jedynie działo. Poemat ukazuje przepowiednie z wileńskiej legendy,
wypadu Wielkiego Księcia Giedymina i jego sen o żelaznym wilku (Geležinis Vilkas).  W czwartej księdze na początku Adam Mickiewicz pisze:
,, Ukołysany, marzył o wilku żelaznym;
I zbudzony, za bogów rozkazem wyraźnym
 Zbudował miasto Wilno, które  w lasach siedzi
Jak wilk pośrodku żubrów ...
Sen myśliwski nam odkrył tajnie przyszłych czasów,
Że  Litwie trzeba żelaza i lasów"
(,,Čia geležinį vilką jis sapne regėjo. Ir kai dievų valia sapnu tuo paaiškėjo, Pastatė Vilniaus miestą; giriom apsisupęs, Kaip vilkas tarp žvėrių tūnojo jis prie upės... [...] Iš to medžioklės sapno mūs tėvai patyrė, Kad Lietuvai reiks nuolat geležies ir girių.").

Z dziewięciu lat (1815 - 1824) spędzonych przez Adasia Mickiewicza w Litwie prawie siedem przeszło mu w Wilnie. Pozostaje wspomnieć, że w mieszkaniu poety w Paryżu do samego końca poety życia wisiała grawiura przedstawiająca wileński bulwar, idący od krawędzi Neris przez Arsenał do Antokolu (Antakalnis). Ukochał tylko trzy miejsca: Nowogródek, Wilno i Rzym.
Z imieniem poety związanych jest kilka wileńskich domów. Kilku z nich już nie ma. Pierwsze miejsce w którym przeżył tylko pięć dni był to dom Bukštos u Michniewicza, stojący przy wileńskiej ulicy. Dziś w tym miejscu stoji Salomei Neries gimnazjum (Salomėjos Nėries gimnazija).  Stamtąd poeta przeniósł się do Józefa Mickiewicza, nie będącego jego krewnym, dziekana Wileńskiego Uniwersytetu z fakultetu Fizyki i Matematyki. Był on księdzem i pomagał niezamożnym studentom. Adaś Mickiewicz żył tam do 1817 r. Przy mieszkaniu na ul. Zamkowej 11 (Pilies g. 11) było także podwórko, gdzie widnieje poety imię. Od maja 1817 roku do daty ukończenia Uniwersytetu Adaś Mickiewicz mieszkał ze swoim przyjacielem z dzieciństwa, z którym wspólnie kończył szkołę w Nowogródku - Janem Czeczotem; żyli nie daleko od Katedry, których to budynki proseminarium się do teraźniejszych czasów nie zachowały.

PAMIĄTKI PO ADAMIE MICKIEWICZU UWIECZNIONE W WILNIE I WILEŃSKIM POWIACIE.
W samym Wilnie działają i są związane z poetą: dwa muzea, odsłoniętych osiem pamiątkowych płyt, dwa pomniki, biblioteka wieszcza imienia oraz gimnazjum, ulica a także jedno z najstarszych podwórek Wileńskiego Uniwersytetu.
W jednym z domów, gdzie żył Adaś Mickiewicz, mieści się muzeum jego imienia należące do Wileńskiego Uniwersytetu przy ulicy Bernardynów 11 (Bernardinų g. 11) na Starym Mieście. Muzeum, które postawiono w XVII - XIX wieku zostało prawie niezmienione od czasów poety. Tutaj Adaś Mickiewicz przebywał od 1819 do 1820 roku.  Następnie od kwietnia do czerwca 1822 mając kłopoty z pogarszającym się zdrowiem, żył u profesora matematyki - Tomasza Życkiego. Tutaj właśnie poprawiał do druku poemat ,,Grażyna". Dokładna data otwarcia muzeum nie jest znana. Wiadomo, że jego otwarcie przypadło na drugą połowę XIX wieku.

Możliwe że w 1898 lub 1899 roku w 100 rocznicę urodzin poety. Jeszcze jedna wiarygodna data otwarcia to 1911 rok, kiedy to w Petersburgu zaczął wychodzić ,,Kwartalnik Litewski". Wówczas dziennikarz i wydawca - Jan Konrad Obst przeniósł się z Petersburga do Wilna. Odkupił ten stary dom i umieścił tutaj marmurową tablicę z polskim napisem: ,,Tutaj była napisana ,,Grażyna" 1822rok". Jan Obst przywiózł z Petersburga wiele cennych zabytków, grafik i porcelany. Chciał zebrać grafiki i obrazy, które Adaś Mickiewicz zamieścił w poemacie ,,Pan Tadeusz". Było tutaj około czterystu wystawionych zabytków. Obrazów z podobizną Mickiewicza, samych było sto.

Ta wystawa przetrwała do II wojny światowej. Później te cenne przedmioty były rozniesione po różnych miejscach.
1907 r. Jaworowski podarował muzeum różne cenne rzeczy po poecie. Były to stół z orzecha i krzesło, które Adaś Mickiewicz używał kiedy był nauczycielem w Kownie.
1929 r. dr Ludwik Górecki, wnuk Adasia Mickiewicza, będąc gościem Wilna, podarował muzeum krzesło, które pochodziło z paryskiego mieszkania. Te rzeczy do teraz są cennymi zabytkami w muzeum.  W setną rocznicę śmierci poety muzeum było odnowione i ponownie otwarte 27 listopada 1955 r. Od tego to czasu jest znane jako Biblioteka Uniwersytetu. 1 lipca 1983 r. otwarto odnowioną wystawę. W dwusetną rocznicę urodzin Adasia Mickiewicza w 1998 r. otwarto salę Poezji. Na pierwszym piętrze muzeum znajduje się sala Filomatów. Przy muzeum już w XIX wieku widniała biała, marmurowa tablica. W czasie II wojny światowej płyta zaginęła. W 1955 r. przytwierdzono płytę z powrotem. Teraz mamy płytę pamięci zapisaną po litewsku i po polsku, głosi ona: ,,W domu tym XII-1822 mieszkał/ Adam Mickiewicz/ Tu był redagowany poemat ,,Grażyna"" (Šiame name 1822-XII gyveno/ Adomas Mickevičius/ Čia buvo redaguojama poema ,,Gražina"). Nad domem przy ulicy Bernardynów 11 była przytwierdzona tablica z napisem po polsku: ,,Tu mieszkał Mickiewicz 1822" (,,Čia gyveno Mickevičius 1822"). W czasach sowieckich przytwierdzono tablicę z litewskim i rosyjskim napisem. Odbudowując litewską niepodległość w 1996 r. w listopadzie, w tym miejscu przytwierdzono już trzecią pamiątkową płytę już z napisem litewskim i polskim:  ,,Dom , w którym mieszkał Adam Mickiewicz" (,,Vilniaus Uniwersitetas/ Namas, kuriame gyveno Adomas Mickevičius").





2009 r. 29 maja w Wilnie otwarto Celę Konrada, muzeum Adama Mickiewicza  przy ulicy Ostrobramskiej 7A  (Aušros Vartai 7A). Działa ono w nie dawno wzniesionym budynku obok Klasztoru Bazylianów. Mieszczą się tam dwie wystawy. Jedna urządzona na podobieństwo więziennej celi, gdzie zdjęcia opowiadają o życiu Adasia Mickiewicza w Wilnie i jego przyjaciół  z Towarzystwa Filomatów i Filaretów. W pomieszczeniu, na ścianie wisi pamiątkowa, przedwojenna płyta z łacińskim napisem z III części ,,Dziadów", z wstępu. Muzealna wystawa została wykonana przez Jolantę Pol z Warszawy z współpracującego Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza.Współczesna wystawa w Celi Konrada tylko symbolicznie  nawiązuje do sporów międzywojennych o prawdziwe miejsce uwięzienia studentów.

,,Na przeciągu wielu lat specjaliści spierali się o to, gdzie tak naprawdę znajdowała się Cela Konrada. Ze słów Janusza Odrowąż - Pieniążka, dyrektora Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie wynika, że Polacy najbardziej są przywiązani do tej lokalizacji, która powstała wskutek pracy prof. Pigonia i prof. Kłosa. Tam przez lata odbywały się Środy Literackie. Podczas uroczystej ceremonii otwarcia zauważono, że teraźniejszą Celę Konrada (jej ekspozycję) zrealizowano w jednym z prawdopodobnych miejsc, gdzie autentycznie mógłby być więziony Mickiewicz. Mieści się ona w nowym budynku przylegającym do zabudowań klasztoru. Zapewniano również, że o dawnej tezie lokalizacji profesorów, którą prze dziesięciolecia uważano za właściwą Celę, nie zapomni się. Już teraz została ona upamiętniona tablicą. I to się uważa za właściwe rozwiązanie tego problemu. I nikt nie chce, żeby w przyszłości doszło z tego powodu do gorących sporów".





Pozostają widomości w starych archiwach, że w tych latach Adaś Mickiewicz był więziony w Klasztorze Bazylianów przeobrażonym w więzienie, poeta był tutaj więziony w latach 1823 - 1824. Przekupiony strażnik, pozwalał się w nocy zbierać uwięzionym Filomatom. O swoich przyjaciołach pisze Adam Mickiewicz, o zdarzeniach z 1832 r. w stworzonym przez siebie dramacie ,,Dziady", w jego III części. Budynek Klasztoru Bazylianów był nie raz przebudowywany
i cały czas trwa spór o miejsce, gdzie znajdowała się cela w której więziono poetę. W latach międzywojennych obchodzono rocznicę sprawy Filomatów, naciskano wówczas na dokładne umiejscowienie Celi Konrada i nazwano ją w ten sposób.
1921 r. profesor architektury z Wilna J. Klosas (Juliusz Kłos) oparł się na archiwalnych źródłach i dowodził, że ona była urządzona w południowej części Klasztoru, możliwe, że na drugim  piętrze.
Ze zdaniem tym nie zgadza się przewodniczący związku szkoły z Białorusi Antonas Luckevičius, który w broszurze ,,Tiesa apie ,,Konrado celę" (,,Prawda o ,,Celi Konrada") (Wilno 1923), próbuje udowodnić, że Cela nie zachowała się, ponieważ była zburzona część budynku.  W trzecim dziesięcioleciu XX wieku prof. Juliusz Kłos podobnie jak badacz literatury - Stanisław Pigoń w archiwaliach potwierdzili, że w tym pomieszczeniu była odkryta pamiątkowa płyta z łacińskim zapisem z III części ,,Dziadów" : ,,D. O. M. Gustavus/ obiit M. D. CCC. XXIII / calendis Novembris / Hic natus est / Conradus /  M. D. CCC. XXIII / Calendis Novembris" (,,Dievui Geriausiajam, Didžiausiajam. Gustavas mirė 1823 lapkričio 1. Čia gimė Konradas 1823 lapkričio 1") - Bogu Miłosiernemu, Największemu. Gustaw umarł 1 listopada 1823. Tutaj urodził się Konrad 1 listopada 1823. Te słowa poematu ,,Dziady" napisali węglem  bohaterowie - więźniowie na ścianie.  Tutaj to miała myśleć heroiczna osoba i tutaj poniosła literacką śmierć - Gustaw, on jak i Adam Mickiewicz dźwiga walkę za swoją Ojczyznę, za jej wolność i zapowiada poemat ,,Konrad Wallenrod", nazywając się imieniem głównego bohatera.
1927  r. całe międzywojnie, każdego tygodnia Cela Konrada pełni miejsce spotkań polskiego stowarzyszenia miłośników literatury tzw. literackich śród. Od czasów litewskiej niepodległości próbowano na powrót odnowić te przedwojenne spotkania.
1992 r. czerwiec, Cela Konrada współdziała przy organizacji pierwszych od czasów wojny literackich śród, którym przewodniczy Czesław Miłosz (Česlavas Milošas).

1987 r. Klasztor Bazylianów został z gruntu przebudowany. Klasztorny budynek teraz oddany w ręce prywatne. W tym czasie oddano w użycie hotel ,,U bazylianów", a legendarna z międzywojennych lat Cela Konrada urządzona została w hotelowym pokoju.
Ponad drzwiami wiodącymi do środka tutejszego Klasztoru Bazylianów wisi pamiątkowa płyta (ul.Ostrobramska 7a - Aušros Vartų g. 7a). Pierwszy raz przy tej fasadzie domu przytwierdzona była ona w 1970 r. Napis na płycie widniał w tamtych latach po litewsku i rosyjsku.
1992 r. listopada 2 z idei polskiej ambasady w Litwie została zawieszona nowa tablica z napisem po litewsku i po polsku: ,,W tym budynku od 23 - X - 1823 do 21 - IV - 1824 był więziony wraz z innymi filomatami Adam Mickiewicz / tu rozgrywa się akcja ,,Dziadów" części III" (,,Šiame pastate nuo 1823 - X -23 iki 1824 - IV - 21 / kartu su kitais filomatais buvo kalinamas / Adomas Mickevičius / Čia vyksta ,,Vėlinių" III dalies veiksmas").

W rocznicę 100 - tną śmierci Adasia Mickiewicza na jesień 1955 r.  przy Wileńskim Uniwersytecie, ponad bramą prowadzącą do podwórka, gdzie mieszkał na budynku przy Pilies g. 11  - ul.  Zamkowa 11 (teraz Zamkowa 13) była odsłonięta pamiątkowa płyta oznajmująca, że w latach 1815 - 1819 wielki poeta studiował na Wileńskim Uniwersytecie.

Wewnątrz, pod stropem wjazdu do Klasztoru Bazylianów widnieje jeszcze jedna tablica związana z filomatami. W ten sposób Wilnianie uczcili pamięć jednego z wybitniejszych (bohater narodowy w Ameryce Łacińskiej) przyjaciół Adasia Mickiewicza, słynnego ,,Żegoty" - Ignacego Domeyki.

Ulica Św. Jana 4 (Stare Miasto) mieści się pamiątkowa tablica z napisem litewskim i polskim, gdzie napisano, że w tym właśnie miejscu, słynny , polski drukarz Józef Zawadzki założył drukarnię w roku 1822 w czerwcu i pierwszy raz był wydał Adama Mickiewicza wiersze ,,Ballady i Romanse ". Pamiątkową płytę zawieszono w listopadzie 1999 r.
Pamiątkową płytą uczczono pamięć o Adasiu Mickiewiczu  na domie przy ul. Literatów 5 (,,Stare Miasto"). Tutaj w 1823 roku przybyły z Kowna na nauczycielski wypoczynek Adaś Mickiewicz był się zatrzymał u swego przyjaciela Kazimierza Piaseckiego. Dom w tamtych latach należał do rodziców Kazimierza Piaseckiego. Zbudowany od XIX w. był porządnie utrzymany. Pokoju w którym żył poeta nie można prawdziwie odtworzyć. Wiemy tylko, że pokój poety wychodził oknami na ulicę. Wiadomo, że tutaj Adaś Mickiewicz pisał i przygotowywał do druku poemat ,,Grażyna" i ,,Dziady" II i IV cześć. Tutaj założył Związek Filomatów. W tym domu w 1823 r. 23 października w nocy poeta był schytany za działalm=ność w Związku Filomatów. W międzywojennych latach na wjazd w podwórko tego domu, z przodu była wmurowana pamiątkowa płyta z polskim napisem ,,W tym domu mieszkał Adam Mickiewicz 1823" (,,Šiame name gyveno Adomas Mickevičius"). To jedyna płyta, która nie została zmieniona od czasów międzywojennych do teraz.
1953 r. z obu boków wjazdu na podwórze były przytwierdzone jeszcze dwie podobne płyty z tym samym zapisem w litewskim i sowieckim języku.
Pamiątkowa płyta przytwierdzona przy domu przy ul. Wielkiej 46 (Didžiojoje g.22), w międzywojniu Didžiojoje g. 46, kiedy został zwolniony z więzienia, zamieszkiwał poeta tymczasowo u pani Johanos Macevičienė w Kownie, żyjącej Karoliny Kowalskiej siostry. Stąd na zawsze został wydalony z Litwy. Zapisana w litewskim i polskim języku pamiątkowa płyta głosi: ,,Z tego domu/ wyjechał w dniu wyjechał w dniu 6 listopada 1824 r. zesłany do Rosji/ Adam Mickiewicz/ opuszczając Wilno na zawsze" (1824 XI 6 / iš šių namų išvyko ištremtas į Rusiją/ Adomas Mickevičius/ visam laikui palikdamas Vilnių").
[url=http://up.programosy.pl/foto/dscn1105.jpg][img]http://up.programosy.pl/foto/dscn1105.jpg[/img][/url]
Na zbliżające się stulecie opuszczenia Litwy, w czasach międzywojennych była wmurowana tablica z polskim napisem. Po wojnie była ona zniszczona. Na pamiątkę urodzin poety w 200 -  tną rocznicę w 1998 r. 19 grudnia Józef Montwiłł (Juozapo Montvilos) z polskiej zbiórki pieniężnej w Litwie (Fundacja Kultury Polskiej na Litwie) wdrożył swój pomysł. Była tam wmurowana płyta, nowa płyta pamiątkowa, za międzywojennych lat jeszcze odsłonięta i przełożona na litewską mowę. Na płycie zapis ułożył i wymyślił nauczyciel młodego poety, który zbudował wg Bernarda Juliena (Bernardo Żiuljeno) popiersie z litografii Ducarme (Diukarme) wg architekta Andrzeja Zubkova.
Wilno więcej jak sto lat czekało na postawienie w miejscu dla oczu ludzkich dostępnym pomnika Adasia Mickiewicza. Wiele razy próbowano go postawić, jednak nie zawsze była taka możliwość. Wiemy ze starych listów, że pamięć ta była uczczona w trzy lata po śmierci poety.
1858 r. droga do postawienia pomnika, do technicznych jego planówzostała urzeczywistniona i tegoż roku przedstawiono rzeźbę Henryka Stattlera (Henrikas Statleris).
1854 r. oddano rzeźbę poety z przedstawieniem postaci. Jakkolwiek zamysł budowy pomnika nigdy nie został zrealizowany.





Zamierzano uwiecznić pamięć poety w Wilnie przybliżając 100 - tną rocznicę urodzin poety w 1898 r. Byłe ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego (LDK) w tamtych latach wchodziły w skład carskiego imperium  Rosji; były zakazane i zamknięte wszelka działalność i twórczość. Gro przyjaciół Adasia Mickiewicza założyło antycarski Związek Filomatów za co zostali uwięzieni a swoim postępowaniem zarażali ludzi ideą wolności Ojczyzny. Przyszło poszukać rozwiązania. Było kilka planów. Postanowiono postawić pomnik - popiersie u Św. Jana - w znajdującym się w Uniwersytecie - Kościele. Było to utrzymane w głębokiej konspiracji. Zwrócono się do syna poety - Władysława Mickiewicza z pismem w którym jest prośba do  proboszcza Kazimierza Pacyny (Kazimierą Pacinką) by ten pozwolił aby Władysław mógł swojemu ojcu postawić pomnik. Od tej prośby uchyliła się carskim prawem rosyjska administracja. Wysiłki związku budowy pomnika udały się. Krakowski rzeźbiarz Marceli Guyski w Paryżu odlał z brązu popiersie Adasia Mickiewicza - jako podstawowy pomnika element. Pomysł pomnika stworzył Tadeusz Stryjeński. Stanisław Jarocki na miedzianej blasze namalował obraz Maryji z Ostrej Bramy.

24 grudnia 1898 r. niestety na jubileusz urodzin poety pomnika nie zdążono ukończyć. Prace w Kościele zaczęły się ledwie w maju 1899 r. Na miejsce pomnika wybrano pd nawę, gdzie na Nabożeństwie lubił stać student Adaś Mickiewicz. Pomnik wyrzeźbiono z piaskowca, marmuru i brązu. Panowały formy renesansowe i barokowe elementy. Pomnik miał trzy piętra. Spodnia z czarnego marmuru, gdzie na płycie zapisano w polskiej mowie: ,,Adamowi Mickiewiczowi 1798 - 1898". Wyżej mieścił się sarkofag na lwiej nodze. Nad tą niszą pomiędzy dwiema kolumnami - brązowe popiersie poety. Nad kolumnami znajdował się marmurowy fryz. Nad nim w owalnej ozdobie liść laurowy a w nim kopia obrazu Panny Świętej z Ostrej Bramy. Na boku napisano: ,,Popiersie dłuta Pr. M. Guyskiego. Architektura T. Stryjeńskiego" (Skulptorius Pr. M. Guyskis, Architektas T. Strijenskis), a zdrugiej strony - ,,Wykonał Jan Rudnicki w Warszawie"( Darbus atliko J. Rudnickis Varšuvoje). Środki pieniężne na pomnik zebrał bankier i mecenas Józef Montwiłł (Juozapas Montvila. Pomnik - popiersie był wystawiony bez żadnego uroczystego odsłonięcia na Zielone Świątki w czerwcu 1899 r.

W latach międzywojennych w Wilnie kolejny raz próbowano postawić pomnik Adasiowi Mickiewiczowi.
1924 r. setna rocznica zesłania poety, założono dziesięcioosobowy komitet budowy pomnika, który składał się z miejskich władz, profesorów Uniwersytetu, duchownych, malarzy i innych osób. Zespołowi budowy przewodniczył słynny, wileńskiego obszaru generał - Lucjan Żeligowski. Był przygotowany ,,Statut Głównego Komitetu Budowy Pomnika Adama Mickiewicza w Wilnie" (Wilno 1924). Ustalenia te wydano w drukarni Józefa Zawadzkiego, bardzo znanego drukarza. Wydrukowano ofiarne listy - składki i zwrócono się  do wszystkich, do społeczeństwa ( ich przykładem są VAVB ,,Mickiewiczana" fundusze).  Ofiary na postawienie pomnika złożyły różne społecznie warstwy Wilnieczan.
Był ogłoszony konkurs na pomnik, który wygrał rzeźbiarz z Warszawy, w latach 1923 - 1925, pracujący na Uniwersytecie w Wilnie na kierunku sztuka - Zbigniew Pronaszko (Zbignevo Pronaškos). To miała być nowoczesna forma o charakterze awangardowym, gdzie wielki poeta, jak powiedział Juliusz Słowacki, wygląda jak litewski Bóg.
1924 r. zostały ułożone 12,5 m wysokości makiety pomnika z sosnowej płyty i postawione na prawej krawędzi Neris (rzeka Wilia) w pobliżu Pałacu Sportu. Pozostało zdjęcie tego pomnika wykonane przez znanego zdjęciomistrza Jana Bulhaka (Jano Bulhako). Wilnianie bardzo źle ocenili ten pomnik i pisali na niego wyśmiewające kuplety. Lecz w historii polskiej sztuki ten pomnik widnieje jako dzieło.

1939 r. w maju makietę pomnika poniosły wezbarane wody Wilii.

1925 r. był przewidywany plan postawienia pomnika poecie koło Ratusza. ogłoszono zawody, w których wygrał zdolny rzeźbiarz Stanisław Szukalski (Stanislovo Sukalskio), żyjący w Kalifornii. Jednak zbyt śmiała rzeźba nie była przyjęta przez Wilnieczan.
1931 r. były ogłoszone zawody na pomnik Adasia Mickiewicza przy ulicy Orzeszkowej (teraz V. Kudirki - plac Vinco Kudirkos). Uczestniczyli w nim znani, polscy rzeźbiarze Ksawery Dunikowski (K.Dunikovskis), A. Medeiskis, T. Tolvinskis. Pierwsza nagroda przypadła w 1932 r. polskiemu rzeźbiarzowi  Henrykowi Kunie (Henriko Kunos). Na 17m wysokim pomniku miała stać  6m postać poety. Pomnik w trzech szeregach pasów zawierał dwanaście płaskorzeźb przedstawiających sceny zaczerpnięte z ,,Dziadów". U góry widniałyby  cztery płyty z wykutymi twarzami. Pomnik miano oddać w 1935 r.  Jednak z różnych przyczyn nie udało się go zbudować. Rzeźbę wykuto w Warszawie - dwanaście granitowych płyt z płaskorzeźbami z ,,Dziadów". Siedem z nich było przewiezionych do Wilna.
W latach 60-tych i 70-tych XX wieku litewscy rzeźbiarze Vidmantas Stanelis i Petras Deltuva stworzyli rzeźbę Adasia Mickiewicza, która miała stać w Wilnie. Jednakże żaden z ich pomysłów nie był do końca spełniony. Tylko 18 kwietnia 1984 roku na lewym brzegu Wilna, na placyku pomiędzy Bożnicami Bernardynów i Św. Mikołaja (Maironio g.) był postawiony pomnik, który stworzył rzeźbiarz Gedymin Jokūbonio (1927-2006). Twórcą pomnika był Witold Czekanauskas, pracę wykonał w kamieniu mistrz Jan Valeška. Układ pomnika składał się z wielkiego granitowego prostokąta 4,50 m wysokiego i niskiego 0,57 m obmyślonego postumentu. Poeta przedstawiony jest w chwili zamyślenia, stojący, oparty na niewysokiej horyzontalnie podzielonej kolumnie, której dwie części symbolizują życie poety w Ojczyźnie i zesłanego, przynależącego do litewskiej i polskiej kultury. Zamyślona twarz, oczy całkiem prawie zamknięte. ,,Chciałbym, by nie było nadmiernego bytu, by wyobrażać sobie poezję, romantyzm, przejęcie chwilą" - tak mówi rzeźbiarz Gedymin Jokūbonis.

1995r. według zamysłu rzeźbiarza, w ten monument były wkomponowane w międzywojniu stworzone przez Henryka Kunę (Henriko Kunos) płyty z płaskorzeźbami.
Adama Mickiewicza imię nosi jedno z najstarszych podwórek Wileńskiego Uniwersytetu im. Stefana Batorego, gdzie uczył się poeta (Pilies g.13). Na wydziale filologicznym jest Adama Mickiewicza audytorium.





1989 r. plastyk i grafik Rimtautas Gibavičius (1935-1993) na Wileńskim Uniwersytecie na wydziale filologicznym, ul. Uniwersytecka 5 (Universiteto g.5)stworzył sgrafitii. Historyczne portrety z widokami ludzi z Litwy - uniwersyteckich profesorów i wychowanków. Tam widnieje, uwieczniona i Adasia Mickiewicza postać. Wizerunek poety w romantycznym ruchu odkrywa jego epokę i ducha tworzenia. Na dole przewrócona postać młodzieńca wyraża zdławione powstanie. Bukiet palm dodaje swoistego kolorytu Wileńszczyźnie.  Przy obliczu słowami Adasia Mickiewicza napisano pierwsze strofy z ,,Pana Tadeusza": ,,Litwo! Ojczyzno moja, Ty jesteś jak zdrowie". (Tėvyne Lietuva, mielesnė už sveikatą!).
1955r. znany z 100-tnej rocznicy śmierci Adasia Mickiewicza. Tego roku Miejska Wileńska Biblioteka publiczna (teraz - Wileńska Biblioteka Publiczna im. Adama Mickiewicza  - Vilniaus apskrietes Adomo Mickevičiaus viešoji biblioteka) na ul. Trockiej 10 (Trakų g.10) była nazwana imieniem poety. To stało się bodźcem rozpoczęcia szerokiej działalności tzw. ,,Mickiewiczana" - zbiórki wydań, przygotowywania świąt tematycznych itp. Medalierze są twórcami tej bibliotece przyznanego medalu.
1980r. ceramik Bronius Balinlevičius stworzył taki z terakoty, na którego awersie napisano ,,Adam Mickiewicz" (Adomas Mickevičius), a rewersie ,,Biblioteka  Adama Mickiewicza Wilno" (Adomo Mickevičiaus Biblioteka Vilniuje).
1988r. w litewskiej mennicy państwowej były wykute żelazne odznaczenia z Adasia Mickiewicza twarzą na awersie i napisem na rewersie ,,Biblioteka Adama Mickiewicza" (Adomo Mickevičiaus biblioteka). Tego pomysłu autorami byli - Valdas Jurevičius i rzeźbiarz Giedrius Paklauskis.
1966r. malarz Algimantas Švažas jest pomysłodawcą biblioteki exlibrisu w który wkomponowano Adasia Mickiewicza twarz.
1998r. piwnica Biblioteki ozdobiona została przez narodowego rzeźbiarza z Dzukiji (Dzūkija)Witolda Szibailosa (Vytauto  Šibailos) dziesięcioma wyrytymi w drzewie rzeźbami zaczerpniętymi z ,,Pana Tadeusza" (Ponas Tadas).
1989r. w ówczesnej 11-ej wileńskiej, średniej  szkole (teraz wileńskiemu Gimnazjum im. Adama Mickiewicza - Vilniaus Adomo Mickievičiaus gimnazija) przy Kruopų g. 11 odbyło się nadanie imienia poety.
W międzywojniu Adasia Mickiewicza imię było nadane głównej , wileńskiej ulicy (teraz Aleja Gedymina - Gedymino prospektas), a współcześnie nazwę poety nosi ulica prowadząca do Žvėryne.
Życie Adasia Mickiewicza prócz Wilna (Vilnius) jest związane jeszcze z miejscowościami w jego okolicy. Z literackiej biografii wiadomo, że w 1818 roku na Boże Narodzenie Adaś Mickiewicz gościł w Solecznikach u dawnego przyjaciela ze studiów w Wilnie księdza Pawła Hrynaszkiewicza (Povilą Hrinaškevičių). Kiedy w 1821 roku wychodziła za mąż za grafa L. Putkamera, ukochana poety Maria Wereszczakówna, żyjąca nie daleko od Solecznik, bywał w Białym Dworze Adaś Mickiewicz czętym gościem. Tutaj czekał miłosnych listów, które przywoził wynajęty listonosz. W tej okolicy płynie Salčia, która była ulubionym Maryli i Adasia Mickiewicza spotkań miejscem.
Razem z innymi filomatami poeta nie raz odwiedzał Jaszuny (koło Solecznik) będąc gościem u rektora Wileńskiego uniwersytetu, astronoma, profesora Jana Śniadeckiego (1756-1830).
,,W nieco gorszym stanie niż pałacyk Wagnerów możemy oglądać pałac Balińskich i Śniadeckich w Jaszunach. Okazała budowla nad rzeką Mereczanką została wzniesiona wg projektu Karola Podczaszyńskiego w latach 1824 - 1828. Od XV do końca XVIII wieku Jaszuny należały do Radziwiłłów, po czym nabył je cześnik inflancki Ignacy Baliński. Po tym kiedy jego syn Michał w roku 1820 ożenił się z Zofią Śniadecką w majątku zamieszkała również rodzina Śniadeckich. W XIX wieku Jaszuny stały się ośrodkiem myśli polskiej. Goszczą tu ludzie nauki i kultury nie tylko z pobliskiego Wilna: Stanisław Jundziłł, bp Kłągiewicz, Tomasz Zan,
Adam Mickiewicz, Antoni Edward Odyniec, Paweł Brzostowski, Józef Mianowski, Wawrzyniec Puttkamer oraz Juliusz Słowacki, który to właśnie w Jaszunach przeżywał swą nieodwzajemnioną miłość do Ludwiki Śniadeckiej, córki Jędrzeja Śniadeckiego, siostry Zofii Balińskiej.
Tuż za starym parkiem znajduje się cmentarz, na którym miejsce wiecznego spoczynku znaleźli m. in. Jan Śniadecki, rektor Uniwersytetu Wileńskiego, profesor astronomii i matematyki; Michał Baliński (1794 - 1864), historyk; Jan Baliński (1824 - 1902), psychiatra, profesor Akademii Wojskowej w Petersburgu".





W Solecznikach są dwa pomniki Adasia Mickiewicza. jeden postawiono w 1998 roku z miejscowego pomysłu na 200 - tną rocznicę urodzin poety. Ogłoszono zawody na wygląd pomnika, zwycięzcami którego zostali rzeźbiarz Bronisław Wiśniewski (Bronislovas Vyšniauskas) i syn architekt Rymwid Wiśniewski (Rimvydas V.).
1998r. 19 grudnia pomnik był uroczyście odkryty na sołecznickim placyku miejskim. Dwa i pół metra wysoka rzeźba z brązu stoji na białej, półokrągłej podstawie symbolizującej tęcze. Na niej zapisano ostatnią Adasia Mickiewicza balladę ,,Romantyczność" (,,Romantika"), wiersz po litewsku i po polsku: ,,Miej serce i patrzaj w serce" (Žvelk širdimi tik į širdį !).
2004 r. przy solecznickiej Bożnicy w. Piotra był odsłonięty pamiątkowy kamień z napisem litewskim i polskim, głoszącym, że w 1821 roku Adam Mickiewicz na cmentarzu w Solecznikach patrzył na Zaduszki, a co więcej opisał je w I części swojego dramatu ,,Dziady".
,,Swoistą kroniką Solecznik jest miejscowy cmentarz. miejsce wiecznego spoczynku znaleźli tu nie tylko byli właściciele majątku Wagnerowie, ale też wiele zasłużonych dla Solecznik osobistości. Na solecznickim cmentarzu kościelnym 2 listopada 1821 roku będąc gościem u zaprzyjaźnionego księdza Adam Mickiewicz oglądał obrzęd Dziadów (Vėlinių apeigas), który to później przedstawił w swoim słynnym poemacie. W roku 2004 na placu przy miejscowym kościele została odsłonieta tablica pamiątkowa z napisem poświadczającym dany fakt".
W Wysokim Dworze (Aukštadvaris), w okolicy Trok stoi XIX - wieczny, należący do Malewskich, dwór. Rośnie tam, nazwany imieniem Adasia Mickiewicza, dąb. Opowiadają, że poeta często odwiedzał dwór u swego przyjaciela, filomaty Franciszka Malewskiego (1800 - 1870) i rozkoszował się siedząc pod cieniem dębu.




                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       
W sowieckich latach wyszły, poświęcone Adamowi Mickiewiczowi, dwie bibliografie . To bibliografia Vlady Žuka przygotowany rekomendowany indeks literacki ,,Adam Mickiewicz" (Adomas Mickevičius) Wilno 1956 r. i szkic bibliograficzny ,,Adam Mickiewicz: bibliograficzny indeks (w litewskiej mowie literatura)".  Przygotowano za tamtych lat w litewskiej sowieckiej republiki Bibliotece (teraz Biblioteka Litewska Narodowa) i Wileńskiej Bibliotece Publicznej (teraz - noszącej imię Adama Mickiewicza) różne prace dotyczące poety. Bibliograficzny spis bez innych wiadomości o poecie i jego twórczości są w rozdziałach ,,Pomniki stojące w Wilnie" (,,Paminklo statymas Vilniuje") oraz ,, Muzea pamięci Wilna" (,,Memorialinis muziejus Vilniuje").
BIBLIOGRAFIA:
* litewska rozprawa z 2010 r Pań Modesta Tamkutė i Nijolė Sisaitė (tłumaczenie w całości)
*,,Kurier Wileński" - Barbara Chikashua: Ekspozycja Celi Konrada już otwarta. 29 maj 2009
* ,,Litwa. Przewodnik" Tomasz Krzywicki
* przewodnik ,,Keliaukime po Šalčininkų kraštą"
* Adomas Mickevičius ,,Eilėraščiai. Poemos" (w doskonałym tłumaczeniu Ś.P. Justinasa Marcinkevičiusa)
TŁUMACZENIE I POMOC:
*Nerka Vilnius
*Micza Poznań
ZDJĘCIA:
*własne z wycieczki po Łubieńskich Budziszewku