Popularne posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czesław MIŁOSZ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czesław MIŁOSZ. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 września 2015

Kazys BORUTA

                             Dziś o człowieku, literacie, którego z wielką uwagą przytaczają: Czesław MIŁOSZ i Tomas VENCLOVA. Kilka wierszy oraz biografia po polsku i po litewsku. Wiersze przyciągnęły moją uwagę dzięki tematowi - jest to cykl Kazysa BORUTY pod wspólnym tytułem "Baltija"... Przetłumaczył je na język polski Czesław MIŁOSZ...a biografię wyciągnąłem z świetnej książki T. VENCLOVY.

Z WIERSZY BAŁTYCKICH

przekład z Kazimierza Boruty

Krajobraz bałtycki

Słońce o wietrznym wieczorze
utonęło w bałtyckich morzach.
Poławiacze bursztynu na Bałtyk
wypłynęli, aby słońce łowić.

W nocy Bałtyk szumiał pianą siną.

Rano wieźli do brzegu rybacy
słońce w czółnie pełnym bursztynu.

BALTIJOS PEIZAŽAS
 
     Saulė vėjuotą vakarą
     nuskendo Baltijos mariose.
 
     Gintaro žvejai į Baltiją
     išplaukė saulės žvejoti.
 
     Per naktį nerimo Baltija.
 
     Iš ryto žvejai į pakrantę
     vežė saulę gintaro valtyje.



Miłość z daleka

Tylko z daleka kochać można ciebie,
z bliska - ty jesteś jak bałtyckie wody.
Miłości pokos odrastał w nas bujnie,
póki nas dzielił i czas, i przygody.
Spotkałem ciebie: i jesteś chmurna,
to jakby pokosu żółknącego żal.
I prawda stąd, jak ogień groźna:
Tylko z daleka kochać ciebie można.

 MEILĖ IŠ TOLO
 
     Tave mylėti tegalima iš tolo.
     Arti tu tokia kaip Baltija.
     Tik todėl, tur būt, toks meilės atolas
     atžėlė tada, kai nesimatėme.
 
     Kai sutikau: nesava truputį.
     Lyg gaila gelstančio atolo.
     Todėl teisybė: tegu ir rūsti:
     tave mylėti tegalima iš tolo.




Kobieta z bałtyckiego brzegu

Ty jesteś jak Dźwina,
ty jesteś jak bałtycki brzeg,
gdzie sosna smolista rudy pień wygina
i dzwoni w chmurach wichury jęk.

Ty moja sosna nad brzegiem mórz,
dlatego wieńczy ciebie wichrów wieniec
i poeta, który rozumie,
że życie piękne - tylko w wichrów szumie.
Dlatego tobie ta miłość moja
jak wicher szumi. I echo pieśni
z pomorskich wiatrów przemocą wydarte
i jak wiatr - rozwiane.

 MOTERIS BALTIJOS KRANTO
 
     Tu tokia, kaip Dauguva.
     Tu tokia, kaip Baltijos krantas,
     kur pušys smalingos auga
     ir vėjas vėtras iš marių tramdo.
 
     Tu mano pušis ant marių kranto,
     todėl tau tinka vėtrų vainikas
     ir poetas, kuris supranta,
     kad be vėtros niekai viskas.
 
     Todėl tau mano meilė kaip vėtra
     ir dainos — jų aidas
     iš pamario vėjų išplėštas
     ir — kaip vėjas — palaidos.


Pieśń wiatrów bałtyckich

Śpiewał Bałtyk z wiatrami,
z wichrami śpiewać będzie.

Gorzka dola nas gnie i łamie,
w żniwa burze wybuchną wszędzie.

Dzwoń w pomorzach
wolna
jak Bałtyk
pieśni.
Zadrży kraj pobałtycki w czasy żniw,
podczas żniw zadygocą pola.
Perkunja
Perkunja
Perkunja
klaśnij w świat błyskawicą grzyw,
chmurą grzmij po lasach i rolach.

Dzwoń w pomorzach wolna
wolnych huraganów pieśni.

BALTIJOS VĖJŲ DAINA
 
     Dainavo Baltija su vėjais.
     Su vėtrom Baltija dainuos.
     Rūstusis vargas dainas sėja,
     pjūtis ateis perkūnijos aiduos.
 
     Skambėk Pabaltėje
     laisva
     kaip Baltija
     daina.
 
     Per piūtį sudrebės Pabaltija.
     Per piūtį sudrebės laukai.
     Perkūnija!
     Perkūnija!
     Perkūnija!
     Per ilgai mes tavęs nematėme.
     Per ilgai mūs neaplankai.
 
     Skambėk Pabaltėje laisva
     laisvų perkūnijų daina.


 
Boruta Kazys (1905-1965), litewski poeta, prozaik, publicysta. Uro­dził się w Kułakach (Kūlokai) pod Mariampolem (Marijampolė). Uczył się w Mariampolu, następnie studiował literaturę, historię i filozofię na uniwersytetach w Kownie, Wiedniu i Berlinie. Wyznawał poglądy radykalnie lewicowe (był eserowcem), występował przeciwko autorytarnym rządom  —► Antanasa Smetony, później -przeciwko reżimowi hitlerowskiemu i sowieckiemu. W l. 1927-1931 - emigrant polityczny. Był członkiem grupy literackiej, skupionej wokół lewicowego czasopisma „Trečias frontas”, ale prezentował indywidualną postawę. W1. 1933-1935 był więziony, zwol- niony na mocy amnestii.
Po odzyskaniu Wilna przez Litwę Boruta zamieszkał w stolicy. Peł­nił obowiązki dyrektora Muzeum Literatury (1941 i 1945-1946), podczas II wojny światowej zajmował się ratowaniem rękopisów lituanistycznych, pracował nad antologią tysiąca poetów litewskich. Przyczynił się do ratowania Żydów. Sporo pisał o Wilnie („My zaś - bezdomni-/w Wilnie / jak nigdzie indziej / bylibyśmy w domu”). W 1946 r. został aresztowany przez Sowietów, oskarżony w procesie —Jonasa Noreiki, skazany na pięć lat więzienia pod zarzutem zatajenia przed władzami informacji o działalności ruchu oporu. Więziony w Wilnie, w 1949 r. amnestionowany, został objęty zakazem druku, tłumaczenia musiał podpisywać cudzymi nazwiskami (tłumaczył głównie klasyków zachodnich). Dopiero w 1957 r. ponownie został przyjęty do Związku Pisarzy. Był krótko żonaty z —> Jadvygą Čiurlionytė.
Zmarł w Wilnie, pochowany został na cmentarzu na Rossie.
Boruta starał się kreować wizerunek autentycznej osobowości, romantycznego buntownika niepotrafiącego przystosować się do otoczenia. Nonkonformista, który drogo płacił za własne przekonania, wywierał wpływ na swoich współczesnych i na młodszą inteligencję nie tyle swoją twórczością, ile osobistym przykładem. Wysoko cenione są jego wczesne wiersze; jeszcze w 1. 1933-1936 tłumaczył je na język polski —► Czesław Miłosz, który tak powiedział wtedy o Borucie: „Świeżość i samodzielność jego sztuki stawia go na równym poziomie z najlepszymi poetami Europy”. Natomiast szerzej znana jest proza Boruty, zwłaszcza folklorystyczna powieść Baltaragio malunas (1945, wyd. poi. Młyn Bałtaragisa, 1986). Jej
nakład został skonfiskowany tuż po wydaniu. Powieść ta, długo zakazana przez sowiecką cenzurę, została przetłumaczona na wiele języków (w tym na islandzki), na jej podstawie stworzono przedstawienie dramatyczne, balet oraz popularny film fabularny.

Stronka www litewska szerzej przedstawiająca postać i twórczość: tutaj



Źródła:
* zdjęcia : sieć i własne
* 1) Czesław MIŁOSZ "Wiersze wszystkie" Kraków 2011 r.
* 2) Tomas VENCLOVA "WILNO. Przewodnik biograficzny" Warszawa 2013 r. (tyt. lit. "Vilniaus vardai")



piątek, 1 maja 2015

Unia polsko-litewska według Czesława MIŁOSZA.


Unia między Polską i Litwą

                           Wielkie Księstwo Litewskie było paradoksem, jedną z osobliwości średniowiecza. Poczynając od trzynastego wieku, małe bałtyckie plemię, wystrzegając się chrześcijaństwa, rozciągnęło swoje posiad­łości daleko na południe i na wschód. Politykę taką w znacznym stopniu ułatwił tatarski (mongolski) najazd na księstwa ruskie, który pozostawił ich ziemie spustoszone, a ich struktury wewnętrz­ne osłabione. Kijów i inne ośrodki władzy zwróciły się ku władcom litewskim, woląc raczej zgodzić się na ich panowanie niż paść łupem Tatarów. Sukcesy litewskie da się także wyjaśnić przez fakt, że rdzenne tereny litewskie na półwyspie bałtyckim były o wiele gęściej zaludnione niż olbrzymie obszary zamieszkane przez wschodnich Słowian. Do czternastego wieku Wielkie Księstwo Litewskie, nękane od zachodu przez Krzyżaków, rozrosło się w wielki organizm, rozciągający się od wybrzeża bałtyckiego do brzegów Morza Czarnego. Pogańscy twórcy tego państwa nie usiłowali narzucać swojej religii nowym poddanym, którymi byli wschodni chrześcijanie prawosławni. Natomiast prawosławne chrześcijaństwo przeniknęło na dwór litewskich wielkich książąt w następstwie ich małżeństw ze wschodniosłowiańskimi księżnicz­kami. Ale Litwa rozglądała się za sojusznikiem na zachodzie i wydawało się, że przyjęcie zachodniego chrześcijaństwa będzie stanowić najlepszy sposób, aby sparaliżować Krzyżaków, którzy swoje napady usprawiedliwiali motywami religijnymi. Potężne Księstwo Litewskie także dla Polski stwarzało wielkie możliwości, zwłaszcza odkąd wspólna granica między Polską a Litwą sięgnęła dalej na wschód po tym, jak Kazimierz Wielki podbił wschodniosłowiańskie księstwa Wołynia i Halicza (Galicja). Ostatecznie w wy­niku ugody między panami polskimi i litewskimi została zawarta unia personalna między Polską a Litwą: a mianowicie rękę pol­skiej królowej Jadwigi (córki Ludwika Andegaweńskiego, króla Węgier, która rządziła w Polsce, kiedy wymarli Piastowie) ofia­rowano księciu Litwy, Władysławowi Jagielle (Jogaila po litew­sku) wraz z zaproszeniem do wstąpienia na polski tron. Unia ta doprowadziła do chrztu Litwy w r. 1386, a kilkadziesiąt lat później, w r. 1410, połączone siły armii polskiej i litewskiej pobiły Krzyżaków pod Grunwaldem i Tannenbergiem we wschodnich Prusach, w jednej z największych bitew średniowiecznej Europy.


Lenkijos ir Lietuvos unija

                        Lietuvos Didžioji Kunigaikštystė buvo tikras paradoksas, viena viduramžių keistenybių. Pradedant tryliktuoju amžiu­mi, nedidelė, vengianti krikščionybės baltų gentis išplėtė savo valdas toli į pietus ir rytus. Tokią politiką labai palengvino totoriai (mongolai), užpuolę Rusios kunigaikštystes ir nu­siaubę jų žemes, susilpninę vidinę struktūrą. Kijevas ir kiti valdžios centrai pasidavė Lietuvos valdovams, nusprendę geriau paklusti jų valdžiai negu tapti totorių grobiu. Lietuvių karinę sėkmę galima aiškinti dar ir tuo, kad jų žemės Baltijos pusiasalyje buvo kur kas tankiau apgyventos negu pustuščiai rytų slavų plotai. Nuo keturioliktojo amžiaus Lietuvos Di­džioji Kunigaikštystė, iš vakarų nuolat puldinėjama teutonų riterių, išaugo į didžiulę valstybę, nusidriekusią nuo Baltijos iki Juodosios jūros krantų. Šios valstybės kūrėjai pagonys nebandė savo religijos primesti naujiesiems pavaldiniams, Rytų krikščionims stačiatikiams. Nepaisant to, krikščionys stačiatikiai dėl Lietuvos didžiųjų kunigaikščių palikuonių vedybų su rytų slavų kunigaikštytėmis prasiskverbė į jų dvarus. Tačiau Lietuva ieškojo sąjungininkų Vakaruose, ir atrodo, jog priimant Vakarų krikščionybę siekta paralyžiuoti teutonų riterius, kurie savo įsibrovimą teisino religiniais mo­tyvais. Lenkiją taip pat traukė sąjunga su galinga Lietuvos kunigaikštyste, ypač po to, kai bendra Lenkijos-Lietuvos sie­na dar pailgėjo Kazimierui Didžiajam nukariavus rytų slavų Volynės ir Haličo (Galicijos) kunigaikštystes. Susitarus lenkų ir lietuvių didikams, galų gale įvyko asmeninė Lenkijos ir Lietuvos sąjunga: Lenkijos karalienės Jadvygos (Vengrijos karaliaus Liudviko Anžujiečio, valdžiusio Lenkiją išmirus Piastams, dukters) ranka buvo pasiūlyta Lietuvos kunigaikš­čiui Vladislovui Jogailai kartu su kvietimu užimti Lenkijos sostą. Dėl šios sąjungos 1386 metais Lietuva buvo apkrikštyta. Po kelių dešimtmečių jungtinė lenkų ir lietuvių kariuomenė 1410 metais nugalėjo teutonų riterius viename didžiausių viduramžių Europos mūšių prie Griunvaldo ir Tanenbergo Rytprūsiuose.

Żródło:
1) tekst: Czesław MIŁOSZ "Historia literatury polskiej do roku 1939" wyd. ZNAK Kraków 1993 (przeł. z ang. Maria TARNOWSKA)
Czesław MIŁOSZ "Lenkų literatūros istorija" spaus. Baltos Lankos 1996
(Vert. Kornelijus PLATELIS)
Oryginał: Czesław MIŁOSZ "The History of Polish Literature" University of California Press 1983
2) rysunki: www




środa, 24 września 2014

Czesława MIŁOSZA podróż do czeskiej Pragi.


PODRÓŻ NA ZACHÓD.

Działo się to w roku 1931. Było nas trzech i mieliśmy razem sześćdziesiąt lat. Uznawany przez nas milcząco za przywódcę, tak jak przez większość członków naszego Klubu Włóczęgów, Robespierre, żylasty, sękaty, maszero­wał machając rękami jak wiatrak, pochylony w przód pod ciężarem plecaka. Nie pobłażał swemu zmęczeniu, gardził nim i zmieniał ciało w maszynę do pożerania kilo­metrów. Jego twarz, surowa, z łukowatym nosem, przy­pominała twarze mnichów na starych niemieckich drze­worytach. Słoń kołysał się z boku na bok jak wysoki i tłusty kaczor. Odczuwałem go dotykiem. Zarośnięty po szyję ciemną sierścią, był miły do szczypania i gniecenia, a jego wełnista czupryna dawała palcom wygodny uchwyt, kiedy tarzaliśmy się kiedyś na korytarzach szkoły, bo jeszcze stamtąd datowało się nasze koleżeństwo. Miał w sobie łagodność i troskliwość yidische mamme, może po matce Żydówce. Hodował, namawiając ją pieszczotami, żeby rosła, brodę, poza tym stale opadały mu spodnie, które trzymały się nie na pasku, ale, jak mawialiśmy z Robespierre’em, na „bożej woli”. Ja wyglądałem najwyżej na lat piętnaście — nad dziecinnością okrągłych policz­ków bardzo ubolewałem.
Reprezentowaliśmy trzy gatunki humoru: kostyczny, suchy Robespierre’a, ironiczno-dobrotliwy Słonia i mój, hałaśliwy. Humor, służył nam nieźle, kiedy chcieliśmy sponiewierać posiadaczy nielojalnych środków komunikacji.
Jeżeli mijał nas, rzadki zresztą w naszych okolicach, sa­mochód, wzbijając kłęby, pyłu, śpiewaliśmy za nim pieśń-zaklęcie z życzeniem jak najszybszej porażki („Zatkał się samochód hardy” brzmiał refren).
Wtedy jednak, w czerwcu 1931 roku, po wiosennych egzaminach prawnych wyruszaliśmy poza nasze okolice i musieliśmy skorzystać z tak nielojalnego środka lokomo­cji jak kolej. Plan był następujący. Dojechać z Wilna do Pragi, tam kupić używane czółno kanadyjskie, bo sprzęt sportowy był w Czechosłowacji o połowę tańszy niż w Polsce, przetransportować czółno do Lindau w Bawarii nad Jeziorem Bodeńskim i stamtąd spłynąć jeziorem, Re­nem, dopływami Renu jak najbliżej Paryża, gdzie odby­wała się nęcąca nas Wystawa Kolonialna. Plan ten za­wdzięczaliśmy naszej miłości do map. Choć co prawda Vasco da Gama rozpoczynając swoją podróż do Indii wiedział więcej o morzach, przez które miał żeglować, niż my o naszej trasie.


Pierwszym miasteczkiem zachodnioeuropejskiego typu, jakie wypadło nam oglądać, był Litomyšl w Czechosło­wacji, gdzie gościnnie nas podejmował poznany przypad­kiem kapelusznik. W zachodniej części Polski mógłbym natrafić na podobne miasteczka, ale u nas takie zbiorowiska domów i ulic stanowiły tylko punkty handlowe dla dwo­rów i wiosek, wyboiste bruki, kurz, brud, słoma i nawóz koński usposabiały do nich pogardliwie i mieszkańców wsi, i większych miast. Handlem zajmowali się tam staro­świeccy Żydzi. Mój podziw dla czeskiej schludności i dla stopy życiowej naszego kapelusznika wyjaśnia w skrócie kompleks zachodni u wszystkich ludzi ze wschodu. Nasi­lenie jego co prawda nie jest równe. Miałem przypomnieć sobie Litomyśl w roku 1940, kiedy udając, że śpię, przy­słuchiwałem się w rosyjskim pociągu rozmowie dwóch ko­misarzy o terytorium, jakie Związek Sowiecki pozyskał dzięki paktowi Mołotow-Ribbentrop. O najuboższych po­wiatach wymieniały wrażenia dwie Alicje w Krainie Cza­rów. Ale zdumienie ich nie było przyjazne. Mieszały się z nim zawiść i gniew.


Moja pierwsza zachodnioeuropejska stolica, Praga, odurzyła nas swoim powietrzem jak z pianki, pełnym śmie-chów i muzyki, winiarniami w wąskich uliczkach koło Hradczynu, tłumem w trampkach Baty, który wędrował w niedzielę za miasto, wioząc albo niosąc piłki, oszczepy i dyski. Mój pierwszy tłum nowoczesny. Afisze ogłaszały wszędzie, nie wiem czy film, czy sztukę, Trampskie milo­váni, czyli że sportowa turystyka, jeszcze nie zmotoryzowana, należała już do stylu życia masy. Spędziłem w Cze­chosłowacji dwa tygodnie. Robespierre i Słoń ruszyli za­raz dalej, żeby przejść pieszo Alpy Bawarskie, ja zosta­łem, żeby doprowadzić do skutku kupno i ekspedycję czółna, które wypróbowaliśmy na Wełtawie. W ogrodach Pragi doznawałem znajomego głodu. Uczucie to można porównać tylko do fizycznego głodu, z tą różnicą, że jest nie do nasycenia. Żwir alej skrzypiał pod moimi stopami, mijałem całujące się pary, muzykę, szepty w zieleni, festyn gorącej, obejmującej się, czepiającej się siebie ludzkości, wyłączony z niej, a jednocześnie tak chciwy, że gotów by­łem ją całą pożreć. Gdybym siedział na ławce ze swoją dziewczyną, przynależałbym do nich, ale oszukiwałbym tylko głód. W samotność wpychała mnie moja nieśmia­łość, ale nie tylko. Moja żądza erotyczna sięgała dalej niż jakikolwiek obiekt, panseksualizm obejmował świat i nie mogąc być bóstwem albo olbrzymem, który świat wchła­nia, smakuje językiem, gryzie, mogłem brać go w uścisk tylko oczami. Zresztą jak wszystkie głody i ten rozpry­skuje mi się teraz na granicy słów.
(Nie mogłem się wtedy spodziewać, jaka następna moja wizyta w Pradze, przeznaczona, czekała już w tych mu­rach. Upływ czasu ani afery miłosne nic a nic nie miały j przytępić mojej pogoni za nieosiągalną ućztą panseksual- nego obrazożercy. Ale samolot z Londynu miał się za­trzymać w pustce białego lotniska. Padał śnieg. Był gru­dzień 1950 roku. Wielki drab z twarzą opryszka, w mun­durze czeskiego Bezpieczeństwa, otworzył drzwi od kabi­ny i zażądał paszportów. Pusty także był dworzec lotni­czy. Moje stąpania odzywały się echem. W jednym rogu stała grupka ludzi w ciemnych niezgrabnych ubraniach, szepcząc między sobą — jakaś delegacja czekająca na do­stojnika. Na placu przed dworcem trzy zasypane śniegiem nuta i nuda bezludnej płaszczyzny. Wziąłem taksówkę. Plemię szoferów ma dar odgadywania, co i do kogo mó­wić wolno, przez pół godziny mój szofer wysypywał swoje lamenty i skargi na „nich”. Nie odpowiadałem. Z Pragi jechałem koleją do Warszawy, gdzie otyły Robespierre był wielkim stalinowskim biurokratą. Bezbarwne ulice, zmierzch, umieszczona na jakimś gmachu, wysoko nad miastem, świeciła olbrzymia czerwona gwiazda. Przechod­nie szli szybko, ze spuszczonymi oczami.)



MOJA PODRÓŻ PO CZECHACH

Ach, ten poranek był optymistyczny
jak łza koniaku, albo lekki poród.
Z Pragi, w uśmiechach akacji żywicznych
podróżowałem wśród trzasku buforów.

Wełtawa szumiąc za mostów spiętrzeniem
pod wapieniami prycha biało-sina
i czułem w ustach leciutkie wzruszenie
ja, amalgamat Żyda i Litwina.

Tu nie dosięgną hitlerowskie pęta,
daleko Polska, gdzie też czasem biją.
O laime mano, szczęście delikwenta!
(jednak pogodnie wspominałem i ją).

Tak uniesiony vlakiem blyskavicznym 
dym zobaczyłem. Stoi miasto Plzeń.
A pod tym miastem kopią robotnicy
rów dla szwadronu wypiętego w cień.


Źródła:
1) Czesław MIŁOSZ "Rodzinna Europa" Czytelnik Warszawa 1990
2) Czesław MIŁOSZ "Wiersze wszystkie" Wyd. Znak Kraków 2011
3) E. Poche J. Ehm "Prahou včerejška i dneška" Orbis Praga 1958